Wejherowo: Reklama domu publicznego na ścianie Urzędu Miasta

Nocny klub będący w praktyce domem publicznym reklamował się na ścianie Urzędu miasta w Wejherowie. Różowy anons wśród reklam umieszczonych na mapie w poczekalni Straży Miejskiej wypatrzyli słuchacze Radia TOK FM.

- Nawet dzieci wiedzą, że można tam dostać coś więcej niż drinka - śmieje się Wejherowianin, który poinformował nas o sprawie. - Ale reklama w budynku Urzędu Miasta to chyba lekkie przegięcie. Niech sobie wisi gdzieś, gdzie znajdą ją zainteresowani, a do Urzędu Miasta zachodzą wszyscy i dorośli i dzieci. To śmieszne, że idąc ze sprawą do strażników można wrócić z adresem lokalu z panienkami - śmieje się.

- Nie ma tu takiej reklamy - broni się komendant Straży Miejskiej Jacek Pisarek i z niedowierzaniem idzie do poczekalni dla interesantów straży. Różowy prostokąt z reklamą zauważa bez trudu. - Powiem szczerze, że po raz pierwszy to widzę, nawet nie wiem co to za firma - dodaje. - Ja tam nie bywam. To mapa powiatu wejherowskiego, która wisi po to by ludzie mogli się zorientować, tu obok jest reklama samochodów, kebabów - pokazuje palcem. Na pytanie czy teraz, gdy wie w jakich rozrywkach mogą się jeszcze zorientować mieszkańcy, reklama zniknie odpowiedział, że nie: - Nie wiem czy tego typu reklama może kogoś ruszyć, nie jestem purystą.

Tej postawy nie podzielił wiceprezydent Wejherowa, Bogdan Tokłowicz, który również nie miał pojęcia o wiszącej w urzędzie reklamie: - Nie powinno tego tam być i tyle - mówił zdenerwowany. - Idę za chwile i każę komuś to zdjąć.

Wiceprezydent w poczekalni straży nie wydawał jednak poleceń, tylko bez słowa, jednym szarpnięciem sam zerwał kontrowersyjną mapę.

Mieszkańcy Wejherowa już zaczęli stroić żarty z całego zamieszania: - Może taki lokal pasuje urzędnikom - śmieje się wąsaty Kaszuba. - Może tam się bawią, a powinni pilnować porządku. Oni tym się pocieszają a nie wiedzą co wieczorem dzieje się w parku - dodaje. - Jakie tam są cuda.

DOSTĘP PREMIUM