KGHM: Silny wstrząs w kopalni w Polkowicach. Nie żyje trzech górników

Do silnego i nieoczekiwanego wstrząsu doszło w kopalni ?Rudna? w Polkowicach na Dolnym Śląsku, na głębokości ok. 1000 m pod ziemią. Przeprowadzono ewakuację. Trzech górników nie żyje, kilku innych jest poszkodowanych.

Wiesz więcej? Poinformuj Alert24

Potężny wstrząs, do którego doszło w kopalni "Rudna" w Polkowicach ok. godz. 10, był nieoczekiwany - nie pojawił się np. na skutek planowanej eksplozji.

Zaginionego górnika szukano przez kilka godzin

Najpierw odnaleziono ciała dwóch z trzech poszukiwanych górników: 45-letni i 32-letni. Obaj mieli rodziny - żonę i dwoje dzieci.

Trzeci, zaginiony, przez kilka godzin był poszukiwany. - U naszym zawodzie nadzieja umiera ostatnia, ale koledzy mówią, że sytuacja na dole jest bardzo poważna sytuacja. Nasz niepokój jest uzasadniony - mówił Dariusz Wyborski z KGHM, do której należy kopalnia, mając nadzieję na odnalezienie żywego jeszcze jednego górnika.

Niestety, po godzinie 15 okazało się, że poszukiwany pod ziemią górnik nie żyje, odnaleziono jego ciało. Sylwia Rozkosz z biura prasowego KGHM Polska Miedź poinformowała, że to 20-letni ślusarz, mieszkaniec Głogowa.

W rejonie zagrożenia było 27 osób, większość z nich wyszła z kopalni o własnych siłach. Dwóch trafiła do szpitala, część trafiła do przychodni z drobnymi obrażeniami.

"Wstrząs był bardzo silny"

Józef Czyczerski, związkowiec KGHM, mówił w TVN24, że do tąpnięcia doszło na oddziale G22, ok. 1000 m pod powierzchnią ziemi. Wtedy w tym miejscu pracowało kilka osób.

Jak tłumaczył Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM, był to wstrząs bardzo silny - Jego energia to 1,5 do 10 do ósmej potęgi dżula. Najsilniejszy jaki mieliśmy w tej kopalni był do 11-stej potęgi dżula - wyjaśnił.

Wstrząs był odczuwalny na powierzchni w Polkowicach oraz w oddalonym o 20 km Lubinie.

Odczyt z sejsmografu ze stacji badawczej Instytutu Geofizyki PAN w Książu: fot. za www.igf.edu.pl

DOSTĘP PREMIUM