Będzie lot symulacyjny drugim TU-154. Sprawdzą, co się działo w kokpicie 10 kwietnia

Komisja badania wypadków lotniczych chce przeprowadzić eksperyment i wykorzystać drugiego tupolewa. Chodzi o to, aby powtórzyć czynności załogi z prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem. I sprawdzić, dlaczego nie udało się odchodzenie, choć komendę wydano 22 sekundy przez katastrofą - pisze o tym ?Gazeta Wyborcza?.

Dokumenty MAK ws. katastrofy smoleńskiej [PEŁNE WERSJE]

Decyzja to pokłosie ustaleń MAK, z których wynika, że kapitan Arkadiusz Protasiuk nie chciał na lotnisku w Smoleńsku lądować "za wszelką cenę". Chciał odejść na drugi krąg nad lotniskiem. Padło nawet słowo "Odchodzimy", tylko, że nie udało się jej wykonać. Według MAK zabrakło "zdecydowanej komendy inicjującej ten proces" (przerwania zniżania samolotu - red.).

Z uwag do raportu MAK wynika, że kpt. Protasiuk powiedział: "odchodzimy" 22 sekundy przed katastrofą, po zejściu na wysokość 100 metrów. Wtedy pierwszy raz pojawiło się ostrzeże nie TAWS "terrain ahead", a półtorej sekundy później "pull up" (w górę - red.). Dalej była tylko "Nieudana próba odejścia".

W raporcie MAK jest adnotacja, że piloci nie siedzieli bezczynnie. Potwierdzają to zarejestrowane ruchy wolantu (sterów - red.).

Płk Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy, mówi "Gazecie Wyborczej", że trwają badania, które mają pomóc ustalić, czemu manewr się nie udał. Jest to utrudnione, bo w krytycznym momencie w piloci nic nie mówią.

Jak pisze "GW" komisja chce wykonać eksperyment polegający na symulowanym locie drugim tupolewem, który jest w polskiej flocie, aby (na bezpiecznej wysokości) sprawdzić czynności załogi prezydenckiego TU-154.

Polska komisja zwraca uwagę na rolę rosyjskich kontrolerów, którzy powinni byli skierować samolot na inne lotnisko. Jej zdaniem "zbyt późno wydana została komenda na przerwanie podejścia".

Grochowski zapewnia, że polska komisja w swoim raporcie skupi się na newralgicznych, ostatnich sekundach lotu. A także wskaże moment, w którym była szansa na to, by lot nie zakończył się tragicznie.

Więcej pisze o tym dziś "Gazeta Wyborcza".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM