Krawcewicz: procedura odejścia zaczęła się zbyt późno

- To, co usłyszeliśmy, nie obala raportu MAK, tylko go uzupełnia - powiedział gość Radia TOK FM, redaktor naczelny ?Przeglądu Lotniczego? Krzysztof Krawcewicz. - To nieco zmienia kwalifikacje zachowania załogi na końcowym etapie lotu - dodaje.

- W raporcie MAK-u widzimy, że to jest lot w teren bez próby wyprowadzania, jest tylko werbalne powiedzenie "odchodzimy". Natomiast tutaj widzimy, że ta procedura została zainicjowana, niestety za późno i zbyt długo trwało jej wdrożenie - mówi Krzysztof Krawcewicz.

- Lotnisko zapasowe to była ostatnia szansa przed rozpoczęciem podejścia do lądowania. Takie lotnisko wpisuje załoga do swojego planu lotu, jest ustanowione jeszcze przed rozpoczęciem startu, później może być ta decyzja zmieniona, ale należy ona do pilota. To nie kontroler decyduje za pilota, że ten ma robić krąg, czy odchodzić na lotnisko zapasowe. Rosyjscy kontrolerzy nie mieli takiej informacji. Czy powinni mieć taką informację? Powinni to uzgodnić - wskazuje Krawcewicz.

Akcja tylko krok naprzód

- To była bardzo krótkoterminowa akcja. Zaplanowana na jeden krok naprzód. Wyszło na to, że ten pilot wykonuje jedną próbę podejścia, a co potem? Będziemy się zastanawiać potem. Powinno być wcześniej jasne dla kontrolera i pilota, co będzie po próbie podejścia. Czy będzie druga próba podejścia czy odlot na lotnisko zapasowe. Jeśli tak, to na które - mówi gość Radia TOK FM.

- Polska symulacja różni się w paru szczegółach od symulacji MAK-u. Samolot zderzył się z ziemią w czasie wykonywania manewru wyrównania. To co dzisiaj zobaczyliśmy działo się czasie realnym, więc możemy tylko mieć świadomość jak szybko dzieją się rzeczy na podejściu w dużym ciężkim samolocie, jak dużej zręczności od załogi wymaga przeprowadzenie tych czynności. Przekonfigurawania samolotu ze zniżania na wznoszenie. Poza tym cały ten proces zabiera czas i kosztuje wysokość. W związku z tym, nie wolno rozpoczynać tej procedury zbyt nisko - mówi Krawcewicz.

Jaki wpływa na decyzje pilotów miało kilka potwierdzeń od kontrolerów lotów, że tupolew znajduje się na dobrej ścieżce, podczas, gdy raz było on wyżej raz niżej?

Uśpiona czujność pilotów

Prowadzący prezentację nie użył określenia, że wprowadzało to pilotów w błąd. Ale mogło uśpić ich czujność. Jakie to mogło mieć znaczenie? Rosjanie w raporcie MAK-u uznali, że to wszystko działo się w granicach tolerancji dokładności urządzenia i tolerancji lotu po ścieżce. Natomiast odejście od ścieżki w lewo albo w prawo wiąże się ze znalezieniem się samolotu poza pasem wolnym od przeszkód terenowych. Zejście ze ścieżki powoduje, że lecimy nad terenem nad którym te przeszkody będą się znajdować. Jednak nie zostało stwierdzone czy ta "odchyłka" rzędu 70 metrów miała wpływ na katastrofę. To pokaże zapewne polska wersja raportu - mówi naczelny "Przeglądu Lotniczego" - Ten raport będzie zapewne bardzo wszechstronny, jak możemy się zorientować z uwag dołączonych do raportu MAK, jak i również dzisiejszej konferencji. To, co usłyszeliśmy, nie obala raportu MAK

DOSTĘP PREMIUM