"Niech prezydent powie", "Boże kochany" - nowe słowa z kokpitu

Załoga Tu-154 czekała do ostatniej chwili na decyzję prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy odlecieć na lotnisko zapasowe. I tej decyzji się nie doczekała - wynika ze słów na pokładzie tupolewa odczytanych przez polskich specjalistów - pisze ?Gazeta Wyborcza?.

Dziennik publikuje słowa z kokpitu Tu-154M , których nie poznaliśmy z ujawnionego w czerwcu stenogramu. Wtedy wiele wyrazów uznano za nieczytelne. Ale specjaliści z policyjnego Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego odczytali nowe wypowiedzi. Można je było zobaczyć na konferencji polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Nowe słowa z ostatniej fazy lotu wskazują, że załoga do ostatnich chwil czekała na decyzję o odejściu na zapasowe lotnisko i nielądowaniu w Smoleńsku. O 8.26 Dowódca załogi mówi: Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie - to zdanie znaliśmy ze stenogramu ale chwilę później padły słowa: Tak że proszę pomyśleć nad decyzją, co będziemy robić. Paliwa nam tak dużo nie starczy, żeby wisieć [krążyć nad lotniskiem, czekając na poprawę pogody] . Na to odpowiada szef protokołu Mariusz Kazana: No to mamy problem... . Najprawdopodobniej to on pyta się pilotów o zapasowe lotnisko. Dowódca załogi odpowiada: "Mińsk albo Witebsk" [co oznaczałoby opóźnienie uroczystości w Katyniu o kilka godzin]. I tu pojawia się kolejne odczytane zdanie. Ktoś w kokpicie mówił: Boże kochany .

O 8.29, czyli trzy minuty później padają kolejne ważne słowa: Dowódca załogi: Już jest blisko [chodzi o lotnisko]. Na to nawigator: Zanim zadecyduje [zapewne ktoś ważny na pokładzie], to może byśmy kartę zrobili w międzyczasie? [chodzi o wprowadzenie do instrumentów pokładowych takich danych, jak np. ciśnienie] Wszystko jedno, czy to będzie Mińsk, Witebsk.

O 8.35:06 stewardesa melduje dowódcy załogi: "Pokład jest gotowy do lądowania". Na to ktoś w kokpicie odpowiada: Tak czy nie? My musimy to lotnisko wybrać, w końcu na coś się zdecydować [chodzi zapewne o lotnisko zapasowe].

Specjalistom udało się tez odczytać słowa z 8.36 (na pięć minut przed katastrofą), gdy do kokpitu weszła jeszcze jedna osoba:

DOSTĘP PREMIUM