Zakatował własne dziecko. Są zarzuty

Wiktoria trafiła w nocy z poniedziałku na wtorek do szpitala w krytycznym stanie. Lekarzom nie udało się jej uratować. Powiadomili policję, bo dziewczynka miała liczne siniaki, potłuczenia. Matka w zaawansowanej ciąży, po przesłuchaniu została zwolniona do domu. W areszcie jest ojciec dziecka, 28-letni Sebastian Sz.

Najprawdopodobniej to ojciec jest oprawcą Wiktorii - musi dowieść to jeszcze postępowanie sądowe. Sebastian Sz. już jednak usłyszał zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Prokurator Wojciech Jabłoński ze żnińskiej prokuratury, który uczestniczył w sekcji zwłok, w rozmowie z TOK FM był poruszony: - Piękna dziewczynka. Blondynka, dwuletnia, pobita - łamiącym głosem tłumaczy Jabłoński.

Stwierdzono wzdęty brzuszek, liczne zasinienia na szyi, głowie, tułowiu. W trakcie sekcji zwłok wyryto również świeże obrażenia w obrębie szyi, dłoni i powiek. Były to obrażenia, które zdaniem biegłego powstały w różnym czasie. Ustalenie ostatecznej, bezpośredniej przyczyny będzie możliwe po wykonaniu specjalistycznych badań. - Ale na pewno istnieje bezpośredni związek przyczynowy pomiędzy doznanymi urazami ciała, a zgonem dziewczynki - wyjaśnia Jabłoński.

Sebastian Sz. sześć lat temu był już karany za pobicie własnego dziecka ze szczególnym okrucieństwem - spędził wtedy czas w więzieniu. Wiktoria była jego drugim dzieckiem. Prokurator będzie sprawdzał czy do zaniedbań nie doszło ze strony pomocy społecznej.

Dyrektor żnińskiego MOPS-u, Maria Bursztyńska, nie ma sobie nic do zarzucenia: - Jeśli prokurator mnie poprosi to pójdę na przesłuchanie. A teraz żadnym mediom nie udzielę informacji. Nie komentuje tego w ogóle - kwituje w rozmowie z TOK FM.

Sebastianowi Sz. grozi 12 lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM