Powodzianie z Małopolski wciąż nie dostali pieniędzy na odbudowę domów

Od powodzi minęło już ponad pół roku, a mieszkańcy większości poszkodowanych małopolskich gmin nadal nie mogą wrócić na swoje. Okazuje się, że to władze gmin zwlekały do ostatniej chwili ze złożeniem odpowiednich wniosków o zapomogi.

W ostatnim dniu stycznia minął termin składania wniosków, który ustalił wojewoda małopolski. - Wojewoda Stanisław Kracik musiał taki termin wyznaczyć, żeby zmobilizować wójtów. Bo przecież ludzie nie mogą czekać w nieskończoność na pomoc - mówi reporterce TOK FM Monika Frenkiel z biura prasowego wojewody. Jak dodaje - "większość wójtów do samego końca nie mogła się zdecydować, z którego trybu pomocy skorzystać". - Możliwości były takie, żeby pieniądze dać gminom i to one musiałyby rozliczyć się ze wszystkich wydatków - albo bezpośrednio poszkodowanym ludziom. Większość gmin skorzystała z tej drugiej opcji - wyjaśnia urzędniczka.

Okazuje się, że właśnie odpowiedzialności i wszystkich rozliczeń najbardziej obawiali się wójtowie, stąd takie opóźnienia w składaniu wniosków.

Tymczasem nie wiadomo kiedy w swoich domach zamieszkać będą mogli powodzianie z kilkudziesięciu gmin. Same procedury związane ze sprawdzaniem wniosków mogą potrwać nawet kilka miesięcy. Już teraz wiadomo, że większość z nich zawiera mnóstwo błędów, które trzeba będzie poprawić.

Są jednak przykłady na to, że z pomocy (300 tys. zł na gospodarstwo) można było skorzystać już dawno temu. Udowodniła to gmina Limanowa, której mieszkańcom władze województwa jeszcze przed Bożym Narodzeniem przekazały klucze do domów.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM