Muzeum Narodowe vs. Bazylika Mariacka. "Szlachecki zajazd dzieł"

- Wszystko odbyło się na zasadach partnerskich. Rozumieliśmy argumenty Kościoła. Mieliśmy nadzieję, że Kościół rozumie nasze - o bezprecedensowym pozwie Muzeum Narodowego w Warszawie przeciwko Bazylice Mariackiej w Gdańsku Cezary Łasiczka rozmawiał z dr Agnieszką Morawińską, dyrektor Muzeum Narodowego.

Cezary Łasiczka: Wydaje się, że mamy do czynienia z nowym konfliktem państwo - Kościół. Jaka jest geneza tego konfliktu?

Agnieszka Morawińska: Na początku lat 90. w określonej sytuacji politycznej i historycznej Muzeum Narodowe w Warszawie, ulegając prośbie polityków gdańskich i proboszcza Bazyliki Mariackiej, użyczyło osiemnaście dzieł, które są własnością Muzeum, czyli Skarbu Państwa. Te dzieła, zgodnie z umową depozytową, nadal pozostają własnością Muzeum Narodowego, które jako właściciel ma obowiązek dokonywać kontroli konserwatorskiej. Umowa z Parafią Kościoła Mariackiego wygasła 10 lat temu. Proboszcz odmówił podpisania nowej, oznajmiając, że dzieła są własnością Bazyliki, jego własnością.

Czy to możliwe, aby Kościół przejął własność państwa?

- Muzeum Narodowe musi działać zgodnie z prawem, a prawo obowiązuje wszystkie podmioty, również Kościół. Nastąpiło coś w rodzaju szlacheckiego zajazdu osiemnastu dzieł. Jedyne co nam pozostaje, to trzymać się prawa i doprowadzić do podpisania nowej umowy między Muzeum a parafią Bazyliki oraz do dopuszczenia konserwatorów muzealnych do samych zabytków.

Co to za zabytki?

To retabula ołtarzowe oraz ich części, które stanowiły dawniej wyposażenie kościoła pod zarządem gminy ewangelickiej. Nie ma ciągłości prawnej dziedziczenia Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i gminy ewangelickiej, do której kościół należał dawniej.

Trwało to prawie 400 lat, od roku 1572 do 1945 ...

Co więcej, to nie Muzeum odebrało Kościołowi te dzieła. Wyprowadzili je Niemcy, aby ukryć je przed armią radziecką i szabrownikami. Część z tych rzeczy znalazła się w muzeach niemieckich. Ogromna część została odzyskana przez Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz Muzeum Narodowe. Co ciekawe, ksiądz proboszcz Bazyliki nie występuje o obiekty, które znajdują się w muzeach niemieckich.

Czego dotyczy sedno sprawy? Proboszcz uważa, że zabytki są własnością parafii, a Muzeum Narodowe nie ma do nich praw.

Więcej, wymaga się od nas przekazania pozostałych ołtarzy, które stanowią najcenniejsze obiekty w galerii sztuki średniowiecznej i nadal znajdują się w Muzeum Narodowym.

Jakie są możliwe rozstrzygnięcia tego konfliktu?

Muzeum Narodowe chce reaktywować umowę spisaną przed dwudziestu laty. Zapisano w niej m.in., że te obiekty są własnością Muzeum Narodowego, znajdują się w depozycie Bazyliki Mariackiej w Gdańsku i w każdej chwili mogą mieć do nich dostęp konserwatorzy Muzeum Narodowego w Warszawie. Niczego więcej nie żądamy, nie chcemy niczego odbierać siłą.

Jeśli dojdzie do procesu, wyrok w tej sprawie będzie interesujący. Może sporo powiedzieć o relacjach państwo - Kościół oraz o tym, jak związki wyznaniowe respektują wyroki sądów polskich.

Cała sprawa ma także dalsze implikacje. Dzieła sztuki są chronione międzynarodowymi umowami prawnymi tak długo, jak pozostają własnością Skarbu Państwa. Jeśli właścicielem zostałaby gdańska parafia, wtedy mogłyby się pojawić roszczenia parafii ewangelickiej, które ma swoje przedłużenie w Niemczech.

Jaka jest różnica pomiędzy wystawianiem dzieła sztuki w kościele i muzeum?

W kościele dzieło jest częścią wielkiego zespołu sakralnego i jego zadaniem jest podnoszenie nastroju. Dzieła sztuki mogą być także swoistą atrakcją turystyczną oglądaną z daleka. Dzisiejszy sposób zachowania wiernych czy turystów w kościele nie skłania do tego, aby te obiekty były w bezpośrednim zasięgu. Zdarza się bardzo dużo kradzieży i aktów wandalizmu. Średniowieczne dzieła, drewniane rzeźby są wyjątkowo wrażliwe na zmiany temperatury, wahania wilgotności. W zachodnich kościołach dzieła sztuki oddawane są do muzeów dla lepszego zabezpieczenia i ochrony. Czasem parafie decydują się na zrobienie tak zwanych kopii konserwatorskich, które znajdują się w kościołach. Są też takie dzieła, których w ogóle nie wolno pokazywać, ponieważ muszą być przechowywane w ciemności. Do takich decyzji potrzeba postawy etycznej wyższego rzędu.

Czytaj : "Jak trzeba będzie, użyjemy koktajli Mołotowa, a zabytków nie oddamy"

DOSTĘP PREMIUM