Sprawa Olewnika. Podano fałszywą godzinę zgonu Franiewskiego

- Lekarz pogotowia, który stwierdzał śmierć herszta zabójców Krzysztofa Olewnika twierdzi, że w akcie zgonu Wojciecha Franiewskiego podano nieprawdziwą godzinę śmierci. Twierdzi też, że do fałszywych zeznań zmusili go więzienni strażnicy. Jeden z nich dwa lata później popełnił samobójstwo - taką informację od wczoraj podaje TVN24, który dotarł do raportu Marka Biernackiego, szefa sejmowej komisji śledczej ws. Olewnika.

Mężczyzna, który dokonał oględzin zwłok Franiewskiego - w nocy kiedy ten zmarł - zeznał, że zgon denata nastąpił 28 minut po północy. W raporcie jednak znajduje się informacja, że "śmierć przestępcy nastąpiła około godz. 22-22.20. Różnicę czasu (lekarz - przyp. red) tłumaczył presją funkcjonariuszy przebywających wówczas w oddziale".

Jeden ze strażników Franiewskiego też się powiesił

Według oficjalnych danych w nocy, kiedy odpowiedzialny za porwanie Olewnika przestępca powiesił się w więziennej celi olsztyńskiego oddziału przebywał tylko jeden strażnik - Mariusz Kowalczyk. To on znalazł ciało martwego Franiewskiego, był obecny przy badaniach lekarskich i miał też naciskać na lekarza pogotowia, by ten podał inną godzinę zgonu znalezionego mężczyzny.

Kowalczyk dwa lata później, w nocy z 12 na 13 lipca 2009 r. powiesił się na drzewie przy poboczu drogi. Śledztwo w tej sprawie wykazało, że mężczyzna targnął się na swoje życie z powodu sporych długów, których nie potrafił spłacić. Cierpiał też na chroniczną depresję - niektórzy z biegłych psychologów jej przyczyny upatrują również w sprawie śmierci Franiewskiego.

Kilka miesięcy po śmierci Kowalczyka lekarz zmienia zeznania

W maju 2010 r. lekarz, który dokonywał oględzin zwłok przestępcy dpowiedzialnego za porwanie Olewnika niespodziewanie zmienił swoje zeznania. Mężczyzna stwierdził, że według niego zgon Franiewskiego nastąpił dwie godziny wcześniej niż 28 minut po północy. Według niego świadczyła o tym obecność plam pośmiertnych widocznych na ciele zmarłego.

Prokuratorzy z Ostrołęki, którzy zajmują się sprawą śmierci Franiewskiego, nie komentują zeznań lekarza. - Dla dobra śledztwa, dopóki się ono nie skończy nie mogę rozmawiać o naszych ustaleniach - powiedział prokurator Andrzej Rycharski, rzecznik ostrołęckiej prokuratury.

Dwie godziny różnicy coś zmienia?

Jeśli Franiewski powiesił się między 22 a 22.20 czy może to oznaczać, że nastąpiło to wtedy, kiedy jego cela nie była kontrolowana przez strażników?

- W porze nocnej oddział zabezpiecza jeden funkcjonariusz działu ochrony. Do jego obowiązków należy m.in. kontrolowanie zachowania osadzonych w celach mieszkalnych. Cele kontrolowane były w godzinach 21:58 - 22:01. Następną kontrolę oddziałowy przeprowadził w godzinach 22:53 - 22:54. Kontrole cel trwały w pierwszym przypadku minutę i czterdzieści sekund, w drugim - kilkadziesiąt sekund - czytamy w projekcie raportu sejmowej komisji śledczej.

- Prokuratura powinna też sprawdzić, czy śmierć Franiewskiego nie nastąpiła, gdy więźnia pilnował inny strażnik niż Kowalczyk- dodał Marek Biernacki.

DOSTĘP PREMIUM