Nowy rozkład PKP. Armagedonu nie ma, ale...

Nowy rozkład jazdy PKP zaczął obowiązywać o północy. Wszystko wskazuje na to, że tym razem chaosu podobnego do tego, co działo się w grudniu nie było. Ale na podróżnych i tak czekały niespodzianki. - Próbujemy znaleźć pociąg do Krakowa. Napisano, że peron 4 - a są tylko perony 6 i 8 - narzekali pasażerowie na dworcu w Warszawie.

Ledwie pasażerowie zdążyli się przyzwyczaić do rozkładu wprowadzonego w grudniu - PKP zaserwowało kolejną zmianę. O północy zaczął obowiązywać nowy rozkład jazdy. Zmniejszono liczbę pociągów, na wielu trasach podróż będzie trwała dłużej. Droższe są też bilety.

Nowy rozkład PKP: Mniej połączeń i wydłużony czas podróży

Szefowie spółek kolejowych zapewniali, że powtórki z grudniowego chaosu na dworcach nie będzie. I jak wynika z relacji reporterów TOK FM armagedonu nie ma. Ale bez kłopotów się nie obyło.

- Rozkłady są, ale ja nie mogę się połapać - w informacji powiedzieli, żeby słuchał. Ciężko się połapać - próbujemy znaleźć pociąg IR do Krakowa. Napisano, że tor 4 na peronie 4 - a są tylko perony 6 i 8 - narzekali pasażerowie z którymi na dworcu Warszawa Centralna rozmawiał reporter TOK FM.

Ale udało mu się też spotkać pasażerów, którzy nie narzekali. - Bilet mam od wczoraj, więc na razie wszystko dobrze - mówił jeden z nich.

Największe opóźnienie przez wypadek

W Gdańsku za największe opóźnienie nie odpowiada nowy rozkład tylko wypadek. Z czterogodzinnym opóźnieniem przyjechał pociąg z Bielska Białej. Wszystko przez wypadek do jakiego doszło ok. 2 w nocy między Laskowicami Pomorskimi a Terespolem Pomorskim. W wyniku zderzenia dwóch pociągów towarowych całkowicie wstrzymano ruch na trasie. Pociągi dalekobieżne kierowane są objazdem przez Toruń, Iławę, Malbork.

Pasażerowie pociągu z Bielska Białej do Gdańska - w rozmowie z reporterem TOK FM - narzekali na brak informacji o przyczynach dwugodzinnego postoju. Nikomu też nie zaproponowano ciepłej herbaty. - A na pewno by się przydało - mówiła jedna ze zmęczonych pasażerek.

Chodząca informacja

Wprowadzenie nowego rozkładu jazdy nie spowodowało w Gdańsku większych kłopotów. - Mocno się pozmieniało. Jest dużo mniej pociągów, żeby do Warszawy się dostać - to tragedia. Bardzo przedłużył się czas podróży - narzekali pasażerowie. Choć podkreślali, że nie było większych problemów z uzyskaniem informacji. - Tym razem kolei się sprawdziła, bo odpowiednio wcześniej podali informacje. To co publikowano w interencie sprawdza się - mówił reporterowi TOK FM jeden z podróżnych.

Pasażerom na gdańskim dworcu rada służyły panie ubrane w jaskrawe kamizelki z napisem "informacja". Z uśmiechem na twarzy wyjaśniały wątpliwości podróżnych. - W dzisiejszym komputerowym świecie podróżni wiedzą o zmianach, są zorientowani. Przychodzą do mnie tylko się upewnić - mówiła jedna z pań reporterowi TOK FM.

Znacznie mniej rozmowną pracownicę PKP dziennikarz spotkał w "prawdziwej" informacji kolejowej. - Pasażerowi wszystko wiedzą. A ogólne pytania to do rzecznika kolei - usłyszał gdański reporter TOK FM.

"Robią co chcą"

Rano na dworcu Łódź Fabryczna było spokojniej niż zwykle. Bo i pociągów mniej. Niestety podróżni nie mają już tego komfortu, że praktycznie co godzinę podstawiany jest nowy pociąg.

Dotyczy to zwłaszcza trasy Łódź-Warszawa. Przejazdy wydłużyły się prawie do dwóch godzin. Powodem jest remont. Za to po jego zakończeniu podróż z Łodzi do Warszawy będzie trwała tylko godzinę. - Wydaje mi się, że między takimi metropoliami powinno być bardziej regularne połączenie - mówił jeden z pasażerów. Ale można było spotkać bardziej wyrozumiałe osoby. - Trzeba zrozumieć - żeby było jeszcze lepiej trzeba przecierpieć - powiedział jeden z rozmówców reportera TOK FM.

Ale lista narzekań była długa. - Fatalnie się jechało - jak zawsze w PKP. Robią co chcą, chciałem wziąć regionalny rozkład jazdy, ale w ogóle go nie ma. Jest troszeczkę gorzej - brakuje kilku pociągów. Było więcej pociągów - szczególnie rano - do wyboru do koloru było - narzekali pasażerowie wysiadający na stacji Łódź Fabryczna.

Alert24: Specjalny dział o kłopotach pasażerów PKP: fot. Alert24

DOSTĘP PREMIUM