Mimo zakazu wciąż palimy w pubach

W 40 proc. pubów na Śląsku i w Zagłębiu klienci wciąż palą papierosy! Do takich wniosków doszli naukowcy ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, którzy mierzyli stężenie dymu papierosowego w 40 losowo wybranych lokalach na terenie województwa śląskiego.

Pomiar był przeprowadzany o jednakowych porach, wieczorem, w te same dni tygodnia - przed wprowadzeniem i po wprowadzeniu zakazu. - Badacz siedział sobie z plecakiem. Nie rzucał się w oczy, bo dysponujemy przenośnymi aparatami - tłumaczy dr hab. Jan Czogała.

Okazało się, że w lokalach, w których nowe przepisy ograniczające palenie sa przestrzegane, zanieczyszczenie powietrza dymem tytoniowym jest o około cztery razy niższe niż w lokalach, w których się pali.

Tak naprawdę badacze - pod kierownictwem dr Macieja Łukasza Goniewicza - mierzyli zawartość pyłu zawieszonego w powietrzu. Pył ten składa się z cząsteczek o wielkości do 2,5 m, które zawierają większość związków rakotwórczych pochodzących z dymu tytoniowego. Substancje te wdychane przez człowieka, wnikają w płuca i mogą przyczynić się do powstania nowotworu.

Naukowcy obliczyli też, że ilość klientów w tych pubach wzrosła - Sami byliśmy zaskoczeni tymi wyliczeniami - dodaje dr Czogała.

Wkrótce naukowcy zanalizują także próbki moczu barmanów i kelnerów. Pozwoli to na dokładne sprawdzenie obecności substancji toksycznych i rakotwórczych w organizmach osób narażonych na przebywanie w zadymionych pomieszczeniach. Także te próbki pobrano przed i po 15 XI, kiedy weszły w życie nowe przepisy.

Wiedza naukowców ma się jednak nijak do rzeczywistości. Np. w Katowicach od wprowadzenia zakazu, aż do teraz straż miejska nie ukarała ani jednej osoby, która pali w restauracji, czy pubie w którym nie ma wydzielonej sali dla palaczy.

DOSTĘP PREMIUM