Chwyt PO. Samorządowcy "nabiją" głosów Platformie?

Niedawno zostali radnymi, marszałkami czy burmistrzami, ale niebawem znów się mogą pojawić na listach wyborczych. Jak dowiaduje się TOK FM, w Platformie pełna mobilizacja. Pojawiają się nieoficjalne sugestie, by ci którzy ostatnio zdobyli najwięcej głosów wystartowali ponownie. Z dalszych miejsc na liście. Nie po to, by wejść do sejmu, ale by zdobyć jak największą liczbę głosów dla listy PO.

- Góra chce, by ci, którzy ostatnio dostali dużo głosów do samorządu wystartowali w wyborach parlamentarnych. Chodzi o to, by podciągnęli ostateczny wynik całej partii, bo jest szansa, że ludzie na nich znów zagłosują (a liczy się liczba głosów na listę) - mówi nam jeden z lubelskich działaczy PO. Oficjalnie nikt o "naciskach" rozmawiać nie chce. Ale nie jest tajemnicą, że rozmowy o starcie wyborach były. - Dzwonił do mnie przewodniczący i proponował start w wyborach parlamentarnych - przyznaje radna wojewódzka, Zofia Woźnica z Biłgoraja (miała dużo głosów). W wyborach jednak startować nie chce, a jeden z argumentów jest taki, że ma jeszcze do zrobienia dużo w samorządzie, bo kadencja dopiero się zaczęła. Ale, jak mówi, wiele może się zdarzyć. - Jeżeli będzie inne postanowienie zarządu regionu, być może będę kandydować - dodaje.

Naciski? Ależ skąd!

- Żadnych nacisków ani dyrektywy w tej sprawie nie ma - mówi Krzysztof Grabczuk, wicemarszałek Lubelszczyzny. Zapewnia, że w Platformie odgórnych poleceń nie będzie. Przyznaje, że nie chce startować w wyborach, ale jednak być może wystartuje. - Zastanawiam się nad startem w wyborach do senatu. Nie wykluczam tego - przyznaje.

W zarządzie województwa lubelskiego jest jeszcze Jacek Sobczak z PO. Nieoficjalnie wiadomo, że też niechętnie chciałby znów się ścigać o mandat parlamentarzysty, ale bardzo prawdopodobne, że jednak tak się stanie i zobaczymy go na listach do sejmu. I Grabczuk, i Sobczak w wyborach samorządowych kilka miesięcy temu zdobyli bardzo dużo głosów. Wiedzą, że mogą podciągnąć wynik Platformy. - Być może tak, ale w moim przekonaniu i tak mamy bardzo dobrą sytuację, jeśli chodzi o Platformę na terenie Lubelszczyzny - mówi Grabczuk.

Zdaniem eksperta

Założenie PO miało być takie: samorządowcy mieliby zdobyć jak najwięcej głosów dla listy. Choć zdaniem politologa prof. Stanisława Michałowskiego, wcale nie musi się tak stać. - Skoro my popieramy kandydata na radnego czy wójta, to mamy nadzieję, że będzie on jednak przede wszystkim realizował zadania, które są przypisane samorządowi - mówi. Jego zdaniem, część wyborców, jeśli zobaczy na listach tych, na których dopiero niedawno głosowała, będzie zdziwiona i wcale nie musi zagłosować na nich po raz drugi.

- Jeśli ktoś startuje tylko po to, by nabić głosy, a i tak nie ma zamiaru być posłem czy senatorem to znaczy, że oszukuje wyborców - komentuje Adam Hofman z PiS.

DOSTĘP PREMIUM