Policja chce nagranie z monitoringu? Musi zapłacić...

1200 złotych - tyle zażądało jedno z katowickich centrów handlowych za przekazanie policji zapisu z monitoringu. Policjanci skarżą się, że coraz częściej napotykają opór sklepów i banków przed udostepnianiem im nagrań.

Wymówek jakie stosują firmy, instytucje czy sklepy, jest wiele. - Zasłanianie się ochroną danych osobowych, żądanie stosów dokumentów, czy nakazów prokuratorskich. A liczy się przecież czas - denerwuje się Jacek Pytel z katowickiej policji.

Szczytem wszystkiego jest faktura, jaką wystawiło jedno z centrów handlowych za udostępnienie nagrań. - To nieporozumienie, a wręcz mogę to porównać do totalnego skandalu - kwituje Pytel. Nie chce jednak zdradzić, kto wpadł na taki pomysł. Wymienia jedynie firmy, z którymi współpraca układa się wzorowo.

- To chyba jakiś żart. Ktoś jest całkiem nieświadomy - zaśmiał się dyrektor ds. ochrony z Silesii City Center na wieść o wystawionym policji przez konkurencyjne centrum handlowe rachunku. Marcin Prządziono podkreśla, że zawsze i od razu udostępnia takie taśmy policjantom. Bezpłatnie. - Żądanie za to pieniędzy to strzelanie sobie gola w kolano, bo to oznacza, że policjant następnym razem przyjedzie tylko wtedy, gdy będzie zmuszony ustawą. Nic więcej - podkreśla Prządziono.

- Instytucje, sklepy czy firmy na żądanie policji powinny wydać takie nagranie- mówi Tok FM prokurator Marta Zawada-Dybek z prokuratury okręgowej w Katowicach. - Oczywiście, mogą ewentualnie żądać nakazu prokuratorskiego, ale prokurator może lub nie uznać to za zasadne. Generalnie jednak policja ma takie uprawnienia, by w trakcie prowadzonego śledztwa żądać wydania i zabezpieczenia takich taśm. A ochrona danych osobowych nie ma tu nic do rzeczy - podkreśla prokurator Zawada-Dybek.

Policjanci faktury nie zapłacili. Dzięki temu nagraniu ustalili, że doszło do popełnienia przestępstwa. Właściciel fiata skłamał w sprawie kradzieży swojego auta - w rzeczywistości spalił samochód, by wyłudzić odszkodowanie.

DOSTĘP PREMIUM