Klęska prokuratury. 12-letni Sebastian zostaje w domu

Chłopiec, który przed rokiem został zabrany do domu dziecka, bał się, że sytuacja się powtórzy. Wszystko dlatego, że prokuratura złożyła apelację od decyzji sądu pierwszej instancji o powrocie Sebastiana do rodziców. Zdaniem śledczych, Sebastian powinien trafić do rodziny zastępczej, czyli do babci. Tyle, że nawet babcia uważała inaczej.

Decyzja o powrocie Sebastiana do domu zapadła w listopadzie. Była wielka radość, że w końcu znów mogą być razem. Ale już w grudniu do domu państwa Kitów dotarła wiadomość, że od decyzji sądu o powrocie chłopca do domu odwołała się prokuratura, która stała na stanowisku, że chłopiec nie powinien wracać do domu. I znów zaczęły się pytania, co będzie dalej.

Sebastian bał się, że znów go zabiorą

- Sebastian nie mógł spać, płakał, nawet w szkole. Bał się strasznie. Pytał, czy będzie musiał wrócić do babki - mówi ojciec chłopca, Dariusz Kita. Chłopiec bardzo lubi chodzić do szkoły, ma w niej dobrą opinię, dobrze się uczy, ale w ostatnich dniach nie chciał iść na lekcje. - Cały czas się obawiał, że przyjdą po niego i zabiorą go, w każdej chwili - dodaje pan Dariusz.

Przed rokiem Sebastian został zabrany z lekcji w szkole w Bystrzycy prosto do Domu Dziecka w Lublinie. Tam spędził ok. sześciu tygodni. Potem sąd podjął decyzję, że wnukiem zaopiekuje się babcia i ustanowił ja rodziną zastępczą. Wcześniej kontakty obu stron były sporadyczne.

Sebastian zamieszkał u babci, a rodzina walczyła dalej. Dzięki wsparciu ludzi dobrej woli, m.in. słuchaczy TOK FM i internautów udało się zebrać pieniądze na gruntowny remont domu. Chłopiec ma w nim swój pokój; na miejscu jest łazienka i ciepła woda (wcześniej tego nie było i to był jeden z argumentów za zabraniem dziecka). Rodzice nastolatka podjęli terapię rodzinną; systematycznie jeżdżą do psychologa. Sąd pierwszej instancji wziął wszystkie te okoliczności pod uwagę i zezwolił na powrót chłopca do rodziców.

Sędzia: Trzeba dać szansę rodzicom

W piątek, apelację prokuratury w tej sprawie rozpatrywał Sąd Okręgowy. Oddalił ją uznając, że najważniejsza jest rodzina i dobro dziecka. A ogromnej miłości rodziców i syna nikt nigdy nie podważał. Sąd zwrócił uwagę jeszcze na jedną rzecz: prokuratura chciała, by Sebastian wrócił do rodziny zastępczej, do babci. - Tymczasem rodzina zastępcza jakby zrezygnowała z pełnienia tej funkcji i przyłączyła się do stanowiska, żeby dziecko było w rodzinie naturalnej - uzasadniała sędzia Krystyna Sergiej.

Sędzia dodała, że w rodzinie Sebastiana zaszły pozytywne zmiany: remont domu, terapia rodziców. - Należy też zauważyć, że od wydania orzeczenia przez Sąd Rejonowy minęło dopiero kilka miesięcy. Czy zmiana w rodzinie będzie na stałe? Czas pokaże. Trzeba dać szansę rodzicom - uzasadniała sędzia.

Decyzja sądu odwoławczego o tym, że Sebastian zostaje w domu jest prawomocna. Rodzina będzie pozostawać pod opieką kuratora.

DOSTĘP PREMIUM