Przegoniły pedofila i wyrwały mu dziecko z rąk. Policja: Tego oczekujemy od obywatela

Policja nagrodziła dwie dzielne kobiety z Piekar Śląskich, które wyrwały 11-letnią dziewczynkę z rąk pedofila. Podczas uroczystości w magistracie były listy gratulacyjne od śląskiego komendanta i koperty z drobną kwotą. -To jest to, czego oczekujemy od obywatela - pomocy ofierze przestępstw. Od łapania złoczyńców jesteśmy my - mówił mł. insp. Krzysztof Majchrzak, szef piekarskiej komendy. Dyplomy i kwiaty wręczył paniom również prezydent miasta.

Panie nie czują się bohaterkami. Po prostu z drżącym sercem , niezależnie od siebie śledziły mężczyznę, który prowadził po ulicy szlochające dziecko. Obie nie zauważyły w jego zachowaniu ojcowskich emocji. - Ten człowiek szedł w kierunku ogródków działkowych jak zaprogramowany. Nie zwrócił uwagi na mnie, na szczekającego psa - opowiada pani Ewa Miodońska-Łukaszczyk, która dziś, po kilkunastu dniach od tamtych wydarzeń nie może otrząsnąć się z emocji.

Sama jest matką jedenastolatki, pracuje jako nauczycielka. - Ja go prześwietliłam - dodaje.

Druga z kobiet, pracownica socjalna Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w tym samym czasie również była na spacerze z psem. - Zaniepokoiło mnie to, że ta dziewczynka poszła spod sklepu z nim bezwładnie, całkowicie się mu poddała- wyjaśnia pani Mirella Migdalska.

Obie kobiety, z podobnymi odczuciami poszły za tą podejrzaną parą na ogródki działkowe. Czuły się pewniej razem. Tam zauważyły, że mężczyzna chce ukryć się z dzieckiem w krzakach. - Podeszłam i zadałam pytanie: Czy to jest twój tatuś? A ona odpowiedziała, że nie, że pan ją zabrał spod sklepu. Wtedy do mnie dotarło, że to agresor - relacjonuje pani Ewa.

Kobieta przestraszyła się, ale jej reakcja była zdecydowana. - Przyciągnęłam to dziecko do siebie i stałyśmy tak obie wtulone. W tym momencie reakcja tego mężczyzny była zaskakująca - dodaje. - Mężczyzna zwyzywał ją i... spokojnym krokiem odszedł. Pani Ewa została z dziewczynką , a ja po chwili ruszyłam za pedofilem - opowiada pani Mirella. - Ona za nim pobiegła ze swoim psem w ciemne rejony naszego osiedla, a ja zadzwoniłam na policję. Radiowóz przyjechał bardzo szybko - opowiada pani Ewa.

Jeszcze tej samej nocy policjanci zapukali do drzwi domu pedofila. Przed policjantami 40-latek przyznał się też do gwałtu na 12-letniej dziewczynce. Kilka tygodni temu nikt nie przeszkodził mu w zaciągnięciu dziewczynki na teren pokopalnianych hałd.

- Ludzie są teraz zalatani, nie wszyscy zwracają uwagi na takie zachowania, albo nie są pewni czy to pedofil. Ja zareagowałam, bo miałam dłuższą chwilę, by przyjrzeć się temu mężczyźnie. Prześwietliłam go - powtarza pani Ewa .

Obie kobiety nie znały się wcześniej. Pani Ewa ma małego sznaucera, a pani Mirella psa husky.

DOSTĘP PREMIUM