Badania obowiązkowe dla kobiet. Mijają lata i nic

Mammografia i cytologia będą obowiązkowymi badaniami profilaktycznymi - deklarowało ponad dwa lata temu Ministerstwo Zdrowia. Dlaczego ciągle tak nie jest? Zadajemy to pytanie w Dniu Kobiet, bo kobiety wciąż zbyt rzadko z własnej inicjatywy zgłaszają się na badania.

Z projektem zmian wystąpiło Ministerstwo Zdrowia. Chodziło o włączenie badań wykrywających nowotwory w pakiet obowiązkowych badań wstępnych i okresowych, które wykonujemy na zlecenie pracodawcy. Wszystko po to, by Polska w statystykach związanych z zachorowalnością i umieralnością na raka nie była na szarym końcu w Europie. W przypadku nowotworów narządów płciowych, Polki niestety najwcześniej zaczynają chorować i najkrócej żyją, gdy już zachorują. Bo rak jest wykrywany zbyt późno.

Choć ministerstwo o obowiązkowych badaniach mówi od dawna, do dziś takiego obowiązku nie ma. Wiadomo, że sprzeciwiło się Ministerstwo Pracy. - Chodziło o względy formalno-prawne. Bo z jednej strony padały głosy, że mammografię czy cytologię można wpisać do Kodeksu Pracy, ale inni twierdzili, że nie można - słyszymy od jednego z urzędników (nie chce podawać nazwiska). Poza tym, były protesty wielu środowisk kobiecych: że nikogo nie wolno zmuszać, że obowiązkowe badania to przesada.

Oficjalnie w Ministerstwie Zdrowia usłyszeliśmy, że prace nad tym, by projekt wprowadzić w życie, mimo różnych trudności, wciąż trwają. - Robimy wszystko, by przekonać tych, którzy mają jakieś wątpliwości, żeby nasz pomysł zrealizować - mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia, Piotr Olechno.

Bez przymusu na badania wciąż trafiamy za późno

Wciąż zbyt często, gdy kobieta trafia na badania nowotwór jest zaawansowany. - Trafia do nas młoda kobieta z zaawansowanym nowotworem. Co z tego, że mamy nowej generacji leki. W raku szyjki macicy one są nieskuteczne. I to jest straszne. Dlatego nie możemy się dać - mówiła na konferencji prasowej w lubelskim ratuszu dr Elżbieta Starosławska, dyr. Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

Nie możemy się dać, dlatego musimy się badać. Wie o tym dobrze walcząca z rakiem Anna Gimlewicz, która na blogu pisze o swojej walce z chorobą i codziennym życiu. - Grzechem jest niekorzystanie z mammografii czy cytologii. Nie rozumiem kobiet, które tak lekko do tego podchodzą. Bo potem, gdy choroba jest już zaawansowana, to jest to droga przez mękę - mówi pani Ania. W jej przypadku rak został wykryty bardzo późno. - Wiem, że na pewno warto się badać. Dziś, z tą wiedzą, którą mam wiem, że dużo wcześniej trafiłabym do onkologa - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM