Wszyscy zbierają nakrętki. Jest już ponad 20 ton

Pospolite ruszenie na Lubelszczyźnie. Niemal wszyscy zbierają plastikowe nakrętki z soków, jogurtów czy wody mineralnej. Wszystko po to, by pomóc Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia.

W trakcie pierwszej zbiórki udało się zebrać 13 ton nakrętek, w trakcie drugiej, która właśnie się skończyła, prawie dwa razy tyle. - Zaskoczyło mnie to nakrętkowe pospolite ruszenie - przyznaje ojciec Filip Buczyński, dyrektor hospicjum.

Skąd pomysł na nakrętki?

- Przyszła do mnie kiedyś mama chorego dziecka i powiedziała mi, że zbiera te nakrętki na coś tam. I kiedy dowiedziałem się, że są trzy firmy w Polsce, które naprawdę skupują nakrętki, to wtedy ruszyliśmy. Nie spodziewałem się, że to przybierze takie rozmiary - mówi o. Buczyński. W trakcie pierwszej zbiórki udało się zebrać 13 ton plastikowych nakrętek. - Dzięki temu, dwóch naszych podopiecznych, na wózkach inwalidzkich, mogło pojechać do Włoch, do Watykanu, zobaczyć Wenecję. A jeden z nich pierwszy raz mógł zobaczyć morze. Niesamowita radość - dodaje dyrektor hospicjum.

Po pierwszej akcji przyszedł czas na drugą. I znów nakrętki zbierano w sklepach, urzędach, a nawet więzieniach. - Rzeczywiście, nawet więźniowie zbierali, bo przecież oni też piją różne soki czy napoje i mają nakrętki - mówi o. Buczyński. Zbiórki odbywały się też na osiedlach, w przedszkolach i szkołach. - U mnie w klasie cały czas stoi pojemnik i dzieci przynoszą nakrętki z domów. Ja też przynoszę, bo chcę pomagać chorym dzieciom. A to nic nie kosztuje - mówi 9-latek Kuba z jednej z lubelskich podstawówek.

Ojciec Filip Buczyński pamięta ojca, który opowiadał mu, jak przyniósł do domu zgrzewkę wody i za moment nie było na nich nakrętek. - Ten pan usłyszał od syna, że musiał je zdjąć, bo w szkole zbierają nakrętki dla dzieci - mówi z uśmiechem szef hospicjum. Przyznaje, że wzruszające były też momenty, gdy z nakrętkami przychodziły całe rodziny i dzieci uczyły się od rodziców, że trzeba umieć dawać. - Ja z tymi dzieciakami rozmawiałem, mówiłem, że jestem z nich dumny, że nam pomagają.

Druga zbiórka właśnie się skończyła. - Szacujemy, że mamy ok. 22-24 ton nakrętek. Bardzo wszystkim dziękujemy i oczywiście prosimy o jeszcze - mówi o. Buczyński. I nie kryje, że już rusza kolejna edycja zbiórki. - Nie wyrzucajmy nakrętek, bo możemy spełnić marzenia dzieci - apelują pracownicy hospicjum. Za pieniądze z drugiej zbiórki kilkoro podopiecznych Małego Księcia pojedzie do Disneylandu.

DOSTĘP PREMIUM