Maleńczuk, Gugała... Artyści apelują o liberalizację ustawy antynarkotykowej

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii jest nieskuteczna, kosztowna i w żadnym stopniu się nie sprawdziła - artyści i przedstawiciele świata mediów apelują do marszałka Sejmu o przyspieszenie prac nad jej nowelizacją.

"Parlamentarzyści, nie gotujcie nam takiego losu!"

Sygnatariusze listu obowiązującą od 10 lat ustawę nazywają "nieudanym eksperymentem". Postulują, aby zatrzymani po raz pierwszy z niewielką ilością narkotyku nie byli karani ze względu na niski stopień społecznej szkodliwości czynu.

Polskie prawo za posiadanie środków odurzających, substancji psychotropowych przewiduje karę do trzech lat więzienia. Jeśli ilość środków lub substancji jest znaczna - od sześciu miesięcy do ośmiu lat. W przypadku sprawy mniejszej wagi sąd może ukarać grzywną, ograniczeniem wolności albo więzieniem do roku.

Wytaczanie armat na wróble

Działacze na rzecz złagodzenia ustawy mówią, że Polska ma w tym względzie najbardziej restrykcyjne prawo w Unii Europejskiej. - A koszty jego stosowania to ok. 80 mln zł rocznie - podkreśla jeden z sygnatariuszy listu, kompozytor i psychoterapeuta Tomasz Szwed. - Wolałbym przeznaczyć te pieniądze na psychoedukację. Obecne prawo można porównać do wytaczania armaty na wróble - mówi i dodaje: - Przy obecnych przepisach policja złapie dziewięciu przypadkowych dzieciaków, dziesiąty może będzie dilerem. Ale dlaczego tych dziewięciu ma za to płacić?

"Nas na to nie stać"

Za posiadanie narkotyków skazuje się rocznie 9000 osób. Zdaniem Kasi Malinowskiej-Sempruch, dyrektorki Międzynarodowego Programu Polityki Narkotykowej Open Society Fundations, policja obwieszcza wówczas sukces, chwali się statystykami, a tak naprawdę w naszych sądach toczą się sprawy o posiadanie 0,05 grama marihuany.

- To jest absurd. Angażujemy areszty, policję, prokuraturę, sądy, przecież nas po prostu na to nie stać - dodaje Malinowskia-Sempruch. - Wiele krajów europejskich, które borykają się z problemem substancji psychoaktywnych, stosuje zupełnie inną taktykę - tłumaczy. - Np w wielu landach w Niemczech w przypadku posiadania do 3 gramów narkotyków dostaje się mandat i to nie znaczy, że jesteś świetny, policja zabiera tę substancję, jeśli sytuacja się powtórzy można taką osobę skierować np. na badania. W Polsce od razu włącza się cały drogi aparat, tylko dlatego, że "złapie się" osobę z pół grama takiej substancji - mówi.

Argumenty artystów popiera poseł SLD Ryszard Kalisz: - To, że w ostatnich latach w Polsce tak rozwinął się rynek dopalaczy, jest konsekwencją penalizacji posiadania małej ilości miękkich narkotyków na własny użytek.

Projekt nowelizacji ustawy został w sierpniu zeszłego roku przyjęty przez rząd, obecnie jest na etapie prac sejmowych. Pod apelem do marszałka Sejmu o przyspieszenie prac podpisało się 72 artystów i przedstawicieli mediów, m.in.: Wojciech Waglewski, Janusz Gajos, Wojciech Młynarski, Tomasz Szwed, Maria Seweryn, Maciej Maleńczuk, Kazimiera Szczuka i Jarosław Gugała.

DOSTĘP PREMIUM