Wystarczy zapytać o przepisy... O zniczach przed pałacem prezydenckim

Był list Mariusza Błaszczaka, potem ostre wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, w którym mówił o wyrzucaniu do śmieci zdjęć swoich bliskich i wzywał premiera Donalda Tuska do wzięcia odpowiedzialności za działalność służb porządkowych. Awanturę wywołało sprzątanie kwiatów i zniczy przed pałacem prezydenckim po kolejnej manifestacji dziesiątego marca.

Ale tak naprawdę trudno się dziwić, że po manifestacji pojawiły się służby porządkowe, bo dzieje się tak podczas każdego zgromadzenia publicznego. Odpowiedzialny za utrzymanie porządku Zarząd Oczyszczania Miasta wynajmuje prywatne firmy, których zadaniem jest zbierać zanieczyszczenia po manifestujących.

- W Warszawie działa pogotowie porządkowe - tłumaczy Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM. Obowiązkiem jego pracowników jest na przykład sprzątanie po wypadkach samochodowych, ale także manifestacjach. Wóz pogotowia towarzyszy pochodowi i sprząta jezdnie, pasy zieleni oraz chodniki.

Znicze, kwiaty, oraz wieniec uczestnicy pochodu 10 marca ustawili właśnie na chodniku przed pałacem prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Na szeroko komentowanym, między innymi przez polityków i publicystów, filmie widać pracowników firmy Sita gaszących znicze i sprzątających chodnik.

 

Czytaj: Jak to z tym wieńcem było

Jeden ze strażników miejskich proponuje przeniesienie wieńca i kwiatów pod pomnik kardynała Stefana Wyszyńskiego, nie bez przyczyny. W stolicy funkcjonują miejsca, gdzie znicze oraz kwiaty mogą zostać na dłużej, są to pomniki oraz tereny przy tablicach upamiętniających. W świetle przepisów chodnik przed pałacem prezydenckim do takich miejsc nie należy.

- Od sierpnia po każdej manifestacji nie mieliśmy takich problemów - mówi rzeczniczka straży miejskiej Monika Niżniak - dziesiątego lutego osoby, które brały udział w uroczystościach same po sobie sprzątały o 23. Jednak dziesiątego marca okazało się, że to kłopot.

Zgromadzenie publiczne tego dnia zostało zgłoszone na godziny między 20 a 22. Służby porządkowe zdecydowały się rozpocząć prace dopiero pięć godzin później.

- Czekaliśmy by nie zakłócać przebiegu uroczystości. Znicze i kwiaty zostały, była godzina trzecia - wyjaśnia Niżniak - Krakowskie Przedmieście zaczyna tętnić życiem dwie, trzy godziny później. Mieszkańcy Warszawy mają prawo przejść chodnikiem bezpiecznie i bezkolizyjnie w każdym miejscu.

Trudno dziwić się służbom porządkowym, że zachowały się zgodnie z procedurami. Dziwi za to fakt, że ktoś widzi w tym narzędzie politycznej walki, lub spisek przeciw czyjejkolwiek godności. Może wcześniejsze zapoznanie się z przepisami pozwoliłoby uniknąć nieporozumień.

DOSTĘP PREMIUM