Koniec z górną granicą odszkodowania za stan wojenny

25 tysięcy złotych i ani grosza więcej. O takie odszkodowanie mogły do tej pory występować osoby represjonowane i internowane w stanie wojennym. Teraz tej górnej granicy nie będzie. Jak mówi TOK FM sędzia Cezary Wójcik z Sądu Apelacyjnego w Lublinie, Trybunał Konstytucyjny uznał, że takie ograniczenie wysokości odszkodowania jest niekonstytucyjne.

- Orzeczenie Trybunału otwiera drogę do tego, by osoby, którym ograniczono, w tej wysokości, prawo do zadośćuczynienia i odszkodowania za doznane krzywdy, by teraz mogły wznowić postępowanie w tych sprawach - wyjaśnia sędzia Cezary Wójcik. Sądy spodziewają się, że pozwów w takich sprawach może być wiele, choć trudno mówić o konkretnych liczbach.

W tej chwili w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie jest m.in. sprawa działaczki Komitetu Obrony Narodowej "Solidarność" w Puławach, która w 1982 roku została skazana na 3 lata więzienia i 2 lata pozbawienia praw publicznych za to, że wiosną 82 roku brała udział w pracach tej organizacji. W pierwszej instancji sąd zasądził jej górną, dopuszczalną wtedy przez prawo granicę odszkodowania, czyli 25 tysięcy złotych. - Jednak sąd jednocześnie w uzasadnieniu uznał, że jest to kwota być może nie odpowiadająca rozmiarom doznanej krzywdy, ale ustawodawca nałożył takie ograniczenie - mówi Wójcik. I dodaje, że być może w tej sprawie Sąd Apelacyjny podejmie rozstrzygnięcie już na kanwie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z marca tego roku.

Lech Ciężki po ogłoszeniu stanu wojennego stanął na czele strajku w lubelskiej FSC. Niedługo potem został aresztowany. Spędził w więzieniu trzy miesiące, potem doznał wielu represji i prześladowań. Kilka lat temu dostał odszkodowanie. Dziś nie kryje, że pieniądze były niewielkie, choć nie chce podać kwoty. - Sąd zasądził mi odszkodowanie, potem prokurator założył rewizję, udowadniał, że mi się tyle nie należy. Później w drugiej instancji dali połowę. Uważam, że zostałem potraktowany w sposób krzywdzący - mówi Ciężki. Nie wyklucza, że znów wystąpi do sądu o odszkodowanie. - Ale na razie do końca sami jeszcze nie wiemy, jakie są skutki prawne orzeczeń trybunału - mówi.

Dziś Lech Ciężki stoi na czele lubelskiego Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym. Nie ma wątpliwości, że po orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego (tym dotyczącym wysokości odszkodowań, ale też tym ostatnim z 16 marca o nielegalności stanu wojennego) wiele osób pójdzie do sądu. - Na pewno wiele osób z tego skorzysta. Bo wielu z nas z tego powodu, że stan wojenny został wprowadzony poniosła bardzo wysokie straty: moralne, rodzinne, finansowe. Do dziś to się za nami ciągnie jak wilczy ogon, chociażby jeśli chodzi o emerytury. Bo ludzie zostali pozwalniani, byli bez pracy - dodaje Ciężki.

DOSTĘP PREMIUM