Zaginięcie dzieci z domu dziecka. "To niebywałe"

Gdy z Domu Dziecka znika ośmio czy dwunastoletnie dziecko, trzeba jak najszybciej powiadomić policję. Do takich wniosków doszła wiceprezydent Lublina po nagłośnionej przez TOK FM historii dwóch chłopców, którzy o północy znaleźli się na stacji benzynowej. Byli zziębnięci i głodni. Okazało się, że nikt ich nie szukał, bo placówka nie zgłosiła ich zaginięcia. Sprawą zainteresował się też rzecznik praw dziecka.

Przed tygodniem dwóch chłopców, w tym 8-latek o północy znalazło się na stacji paliw. Zauważył ich ochroniarz. Byli cienko ubrani, okryci kocem. Tłumaczyli, że idą do mamy jednego z nich. Pracownicy stacji benzynowej wezwali policję. Dopiero wtedy wyszło na jaw, że to dzieci z "bidula". Nawet policjanci byli zaskoczeni, że nikt ich nie szukał. - W ogóle nie mieliśmy tego dnia zgłoszenia o tym, że dzieci uciekły z tego domu. Byliśmy zdziwieni, że są pozostawione bez opieki i nikt ich nie szuka - mówił TOK FM przed tygodniem Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Dyrektor placówki Piotr Polkowski tłumaczył, że nie zgłaszał zaginięcia chłopców, bo już wcześniej uciekali. Jak mówił, nie złamał procedur, bo ma 24 godziny na zgłoszenie zniknięcia dzieci. - Czas te procedury zmienić - odpowiada wiceprezydent Lublina, Monika Lipińska, która zbadała sprawę. Przepisy w tym zakresie mają zostać uszczegółowione. - Mają dokładnie określać konieczność natychmiastowych działań opiekunów, kiedy dojdzie do ucieczki czy zaginięcia dziecka, które powinno być, a go nie ma. Łącznie z natychmiastowym zawiadomieniem policji - dodaje wiceprezydent Lublina. Jej zdaniem, oprócz procedur ważne jest jednak jeszcze coś. - Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku i zwykłej odpowiedzialności ludzkiej za los i dobro dzieci - dodaje Lipińska.

Zachowanie wychowawców i dyrekcji domu dziecka, którzy nie zawiadomili policji o zniknięciu dzieci, oburzyło też rzecznika praw dziecka. - To niebywałe, że osoby odpowiedzialne za zdrowie, życie i bezpieczeństwo dziecka mogą czekać kilkanaście godzin ze zgłoszeniem jego zaginięcia - mówi rzecznik, Marek Michalak. - Poszukiwania dziecka, przy pomocy wszelkich dostępnych środków - a także z udziałem policji - powinny zacząć się niezwłocznie po stwierdzeniu jego nieobecności w Domu Dziecka - dodaje. Rzecznik poinformował TOK FM, że zlecił swoim pracownikom podjęcie działań sprawdzających, w celu wyjaśnienia całej sytuacji.

DOSTĘP PREMIUM