Kto sfinansuje leczenie Afganki? MON umywa ręce?

Ministerstwo Obrony Narodowej miało zapłacić za leczenie, rehabilitację i protezę młodej Afganki, 22 letniej Bibi Hanify. Kobieta wróciła do kraju bez nogi. Teraz zamiast w Polsce, ma być leczona w Afganistanie. A MON do tej pory, nie zapłacił za jej operację ani złotówki.

- Kobieta przyjechała do Polski, amputowano jej nogę. Ale teraz trzeba jej jakoś pomóc, żeby miała protezę i mogła jakoś chodzić - mówi Maria Amiri, prezes Stowarzyszenia Współpracy Polsko - Afgańskiej "Hamkari", które wzięło na siebie zbieranie funduszy i pomoc rodzinie Bibi Hanify.

Afganka do Polski przyleciała dzięki pomocy naszych żołnierzy i deklaracjom ministra obrony, że MON sfinansuje jej leczenie, rehabilitację i protezę. Wpadła do domowego pieca, straciła przytomność i tak bardzo poparzyła sobie nogę, że nie dało się jej uratować. W Wojskowym Instytucie Medycznym lekarze ją amputowali . Kobieta wróciła do Afganistanu. Rehabilitację przechodzi w szpitalu polowym w wojskowej bazie Ghazni. Nikt z ministerstwa nie kwapi się jednak, by pomóc w zdobyciu i sfinansowaniu protezy.

- Wszystkie sprawy finansowe ze szpitalem będą uregulowane - twierdzi rzecznik ministra obrony Janusz Sejmej. - Podliczyliśmy całkowity koszt dotychczasowego leczenia i cały czas czekamy na pieniądze - mówi w rozmowie z reporterem TOK FM płk dr Piotr Dąbrowiecki. Lekarz przyznaje, że to ponad 50 tysięcy złotych.

Stowarzyszenie "Hamkari" znalazło darczyńcę, które zapłaciło szpitalowi ponad 12 tys. złotych. To niespełna jedna czwarta kwoty, z pierwszego tylko etapu leczenia, którą miało wziąć na siebie ministerstwo. - Ministerstwo w ogóle nie mogło pokryć tych kosztów, więc stwierdziliśmy, że poszukamy sponsora, który mógłby zapłacić za leczenie - przyznaje Maria Amiri.

Jak ustalił reporter TOK FM, na razie Ministerstwo Obrony Narodowej szuka możliwości sfinansowania operacji. WIM musi dostać za amputację nogi Bibi Hanify i leczenie w szpitalu jeszcze około 40 tysięcy. Co z obiecanymi pieniędzmi na resztę, rehabilitację i protezę? Nie wiadomo. Pomóc mógłby tu także MSZ z puli pieniędzy przeznaczonych na pomoc humanitarną. Sprawa Afganki, nie jest jednak priorytetem dla resortu i próby porozumienia między resortami utknęły w martwym punkcie.

"Hamkari" zajęło się też zbieraniem funduszy na protezę, bo na obiecane pieniądze z MON nie ma co liczyć. Do tej pory stowarzyszeniu udało się zgromadzić niecałe 10 tysięcy. - Jeszcze nie wiemy czy Bibi Hanifa będzie miała tą protezę robioną w Polsce czy Afganistanie.

Wojskowi w Ghazni i w Ministerstwie Obrony są za tym, żeby protezę zapewnić w Afganistanie. Konsultacje mieliby przeprowadzić lekarze ze szpitala w Kabulu. - Tu też jest pewna trudność, bo nie za bardzo mogą swobodnie wyjeżdżać poza bazę i sprawdzić jakość czy wiarygodność tej protezy - wskazuje Amiri. - Oczywiście chcielibyśmy, by była to proteza dobrej jakości zrobiona w Polsce - dodaje. Afganka mogłaby tu jednak wrócić. Pomoc wstępnie zaoferował już jeden ze szpitali w Piekarach Śląskich. Potrzebny jest jednak transport wojskowy, na który zgodę musi wydać ministerstwo.

Afgance można pomóc wpłacając pieniądze do Stowarzyszenia Współpracy Polsko - Afgańskiej HAMAKARI

 

Nr konta: 55 2530 0008 2016 1038 8961 0001

 

Stowarzyszenie Współpracy Polsko - Afgańskiej HAMAKARI

 

ul. Złota 61 lok 101

 

00-819 Warszawa

 

z dopiskiem: "DAROWIZNA DLA AFGANKI"

Balcerowicz czy Rostowski? Kto wygrał debatę? >>

DOSTĘP PREMIUM