Prof. Poprzęcka: Pomnik jest tylko narzędziem, którym obie strony się okładają

Prof. Maria Poprzęcka, historyk sztuki, uważa, że nawet najlepszy pomnik nie zakończy sporu o upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej. - Pomnik jest instrumentem walki politycznej, szantażu polityczno-emocjonalnego - mówiła w TOK FM. - Nawet gdyby tam powstało i 15 pomników to konflikt nie zniknie - stwierdziła.

Prof. Poprzęcka przyznała, że mimo swojego wykształcenia i doświadczenia nie jest jej łatwo mówić o pomysłach pomnika przed Pałacem Prezydenckim. - Ten pomnik jest szczególnym przypadkiem i względy artystyczne, estetyczne czy historyczne są mało ważne. To nie ma nic wspólnego z pomnikiem jako znaną od zawsze formą upamiętniania. Ten pomnik jest instrumentem walki politycznej, szantażu polityczno-emocjonalnego - oceniła w Komentarzach Radia TOK FM.

Według prof. Marii Poprzęckiej "nawet gdyby tam powstało i 15 pomników to konflikt nie zniknie". - Bo pomnik jest tylko narzędziem, którym obie strony się okładają - stwierdziła.

"Świetlny pomnik" mamy podeptać? To byłaby profanacja

Prof. Poprzęcka przyznała, że propozycja stworzenia "świetlnego pomnika" dawała - początkowo - nadzieję na kompromis.

- Jak wiadomo światło jest najbardziej nośnym i pojemnym symbolem życia - ponadreligijnym symbolem. Sięgnięcie po światło jest więc sięgnięciem po najwyższą ponadreligijną symbolikę. Ale jak przyszło do detali zaczęły się problemy, bo jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach. Światło biłoby z chodnika, tam zamontowane byłyby tabliczki. A Krakowskie Przedmieście to przecież trakt spacerowy. Czy to znaczy, że mamy deptać te tabliczki? A przecież nie da się inaczej. I tutaj powstaje ogromny problem moralny, który ma wymiar symboliczny i zapewne sprzeczny z zamierzeniami pomysłodawców. Takie deptanie po grobach fatalnie się kojarzy - z profanacją grobów - tłumaczyła w TOK FM.

Prof. Poprzęcka przypomniała, że w zabytkowych kościołach "mamy przykłady tablic nagrobnych wpojonych w posadzkę". - Często napis głosi, żeby po nich deptać - bo dla pochowanych tam ludzi miał być to najwyższy znak pokuty i pokory. Ale przecież nic takiego nie ma w zamierzeniach autorów tego pomnika. To jest więc takie wewnętrzne pęknięcie w koncepcji, która wydaje się w pierwszej chwili lepsza od tego, co do tej pory proponowano - stwierdziła prof. Maria Poprzęcka w TOK FM.

Żaden sondaż sporu nie zakończy

Według gościa Komentarzy Radia TOK FM odwoływanie się do opinii mieszkańców stolicy w sprawie kolejnego pomnika to "dla władzy ucieczka".

Jak przewiduje prof. Poprzęcka żaden wynik problemu nie rozwiąże. - Wyobraźmy sobie, że według sondażu 51 proc. mieszkańców nie chce pomnika, a 49 proc. chce. Ale nawet gdyby wynik plebiscytu był miażdżący np. za budową pomnika będzie najwyżej 20 proc. mieszkańców to i tak pojawi się oskarżenie, że plebiscyt został zmanipulowany. Jaka ta decyzja mieszkańców nie będzie, to dalej będzie przedmiotem sporu. Mówię to z wielkim żalem - tego konfliktu się nie rozwiąże - oceniła prof. Maria Poprzęcka.

Projekty pomników ofiar katastrofy smoleńskiej [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM