Leki wypływają jak "z dziurawego wiadra". Dlaczego GIF zareagował tak późno?

Decyzja GIF o zamknięciu czterech hurtowni zaskoczyła mec. Paulinę Kieszkowską-Knapik. - Sprawa braku produktów dla polskich pacjentów jest znana od lat. Od lat uczestniczę w przygotowywaniu komunikatów do GIF w tej sprawie. I do tej pory nigdy sprawa nie została podjęta. Cieszę się, że wreszcie jest reakcja, ale mogłabym powiedzieć - lepiej późno niż wcale - mówiła w TOK FM. Jak oceniła "na drodze między firmą farmaceutyczną a pacjentem produkty wypływają jak z dziurawego wiadra".

Zamknięte po decyzji Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego hurtownie, to firmy z województw: mazowieckiego, podlaskiego i wielkopolskiego.

- Mam dużą rezerwę do takich skróconych komunikatów - że jakaś hurtownia powinna być zamknięta, czy że ktoś powinien mieć wytoczoną sprawę - bo jako prawnik wiem, że każda sprawa ma swoje niuanse. Ale problem tego, że leki wypływają jest gigantyczny - mówiła mec. Paulina Kieszkowska-Knapik w TOK FM.

Przewodnicząca Rady Nadzorczej Fundacji Lege Pharmaciae zwracała uwagę na to, że w ujawnionej dziś prawie bardziej interesujący jest wątek aptek, które odsprzedawały hurtowniom leki niż samych hurtowni. - Hurtownicy mają święte prawo kupować i wywozić leki, ale jest tylko pytanie ile. Ale aptekarze nie mają prawa sprzedawać leków do kogoś innego niż pacjenci - więc to jest naruszanie prawa karnego. I były już przykłady spraw karnych dotyczących takiego procederu. Jeśli więc mówić o aferze to raczej w przypadku aptek a nie hurtowni - powiedziała specjalizująca się w prawie farmaceutycznym prawniczka.

Sprawa znana nie od dziś

Problem braku leków istnieje nie od dziś. - Polska jest krajem najtańszym lekowo, ale o ironio nie dla pacjentów. Bo cena leku składa się z tego co dopłaca NFZ i pacjenci. A polscy pacjenci dopłacają najwięcej w Europie. Skoro więc produkty są tańsze niż w innych krajach, to jest oczywiste, że uczestnicy rynku całkowicie legalnie mogą wywozić te produkty. Sprawa braku produktów dla polskich pacjentów jest znana od lat. Od lat uczestniczę w przygotowywaniu komunikatów do GIF w tej sprawie. I do tej pory nigdy sprawa nie został podjęta przez GIF. Cieszę się, że wreszcie jest reakcja, ale mogłabym powiedzieć - lepiej późno niż wcale - stwierdziła Kieszkowska-Knapik.

Co ciekawe jak dodała niedawno "była słynna sprawa, kiedy producent dostarczał leki bezpośrednio do aptek - nie chciał sprzedawać produktów hurtownikom, i wtedy GIF założył sprawę firmie, że nie dostarcza za pośrednictwem hurtowni".

- Na drodze między firmą farmaceutyczną a pacjentem produkty wypływają jak z dziurawego wiadra. Nigdy GIF takiemu zjawisku nie przeciwdziałał - dodała prawniczka.

Czekają nas jeszcze większe problemy?

Zdaniem gościa programu "Nisza" problemy na polskim rynku leków będą jeszcze większe. Wszystko przez nowe przepisy dotyczące refundacji leków. - W Sejmie jest ustawa refundacyjna, która - według wyliczeń - może potroić to zjawisko (eksportu leków z Polski - red.). Wywóz będzie jeszcze bardziej opłacalny. W ustawie są zapisy, które obcinają marże hurtowników o połowę - więc oni, żeby przetrwać, będą mieli ciśnienie na wywóz niż na przywóz leków do Polski - mówiła w TOK FM mec. Paulina Kieszkowska-Knapik.

Przewodnicząca Rady Nadzorczej Fundacji Lege Pharmaciae nie kryła, że według niej regulacje prawne dotyczące rynku leków "są do bani". - Państwo powinno stworzyć narzędzia, które zachęcą do sprzedaży leków w Polsce. Nie da się wszystkiego zakazać, zabetonować - ale trzeba zachęcić tych ludzi, żeby mieli interes sprzedając leki w Polsce - stwierdziła.

Według gościa programu "Nisza" dobrym przykładem na to jak funkcjonuje polski rynek jest to, że bardzo trudno zebrać dane o tym, że jakiś leków brakuje. - Dostawca raportuje do Urzędu Rejestracji Leków, hurtownik do Ministerstwa Zdrowia, a aptekarz do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego - wyliczała.

20 lat Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Jak to się zaczęło? fot. Tokfm.pl

DOSTĘP PREMIUM