Jeśli strajk nie przyniesie efektów, zablokujemy węgiel - grożą związkowcy

W kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej trwa 24-godzinny strajk ostrzegawczy. Górnicy walczą o 10 proc. podwyżki płac, nie chcą też prywatyzacji na zasadach zaproponowanych przez Skarb Państwa.

Górnicy nie przebierają się w ubrania robocze. Gromadzą się w cechowniach i uczestniczą w masówkach, podczas których liderzy związków tłumaczą, po co ten strajk.

W kopalniach zjawiło się mniej pracowników niż zwykle. Wielu wzięło urlopy na żądanie, dotyczy to zwłaszcza pracowników administracji.

Przewodniczący Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego Sławomir Kozłowski uważa, że zarząd robi wszystko, by złamać załogi, są próby zastraszania. - Szczególnie powierzchni, bo "dołowcy" są dość mocno zjednoczeni. "Uważaj, co robisz, czy zdajesz sobie sprawę, jakie będą konsekwencje..." Takie dialogi przełożonego i podwładnych to są formy nacisku - mówi Kozłowski.

Zapowiada, że jeśli strajk nie przyniesie efektów, będzie blokada węgla. - My nie blokujemy torów, w ogóle nie będzie wagonów. Po prostu węgiel będzie sypany na składowiska przykopalniane i nie będzie wysyłany do odbiorców - dodaje Kozłowski. O decyzji zablokowania wysyłki węgla związkowcy poinformują pięć dni wcześniej, jeszcze w tym miesiącu.

24-godzinny strajk ostrzegawczy zorganizowały związki związki zawodowe, za opowiedziało się 95 procent załóg. urlopy. Straty z powodu dobowego strajku szacuje się na ok. 30 mln zł - to przede wszystkim wartość niewydobytego w ciągu jednego dnia węgla. Spółka zapewnia, że nie zamierza utrudniać związkowych działań.

Spółki węglowe na plusie, górnicy walczą o podwyżki - o co chodzi w tym strajku

DOSTĘP PREMIUM