TVP ws. Szapołowskiej. "Nie chcieliśmy kupić przedstawienia"

Telewizja Polska zaprzeczyła, aby proponowała pokrycie kosztów spektaklu, który odwołano z powodu udziału Grażyny Szapołowskiej w programie "Bitwa na głosy". Aktorka kilka dni temu w rozmowie z "Faktem" przekonywała, że TVP chciała wykupić wszystkie bilety na przedstawienie, dlatego zdecydowała się na udział w jej programie muzycznym.

W ubiegłym tygodniu dyrektor artystyczny Teatru Narodowego Jan Englert zwolnił Grażynę Szapołowską dyscyplinarnie. Aktorka, zamiast wystąpić w spektaklu "Tango", wzięła udział w odbywającym się w tym samym czasie programie TVP "Bitwa na głosy", w którym jest jurorką.

Szapołowska, kilka dni temu przekonywała w rozmowie w "Fakcie", że nie wzięłaby udziału w programie telewizyjnym, gdybym wiedziała, że "koliduje to z obowiązkami na etacie". - Dokładnie sprawdziłam terminy i okazało się, że sześć sobót mam całkowicie wolnych. (...) Telewizja Polska zaproponowała, że wykupi przedstawienie, dlatego zdecydowałam się podpisać umowę - tłumaczyła niejasno Szapołowska. Podała też kulisy negocjacji. - Z hukiem dyrektor wyrzucił asystentkę produkcji "Bitwy na głosy" ze swego gabinetu. TVP na piśmie zaproponowała pokrycie wszelkich kosztów odwołanego spektaklu łącznie z wypłatą honorariów aktorskich i wykupieniem całej puli biletów! - mówiła. - Jest na ten temat stosowne pismo - przekonywała dziennikarza.

"TVP nie proponowała na piśmie, ani w żadnej innej formie"

Telewizja Polska w oświadczeniu, które publikuje na swojej stronie internetowej , zaprzecza wersji, którą przedstawia aktorka. - TVP wyjaśnia, że nigdy nie proponowała na piśmie, ani w żadnej innej formie pokrycia wszelkich kosztów spektaklu teatralnego, łącznie w wypłatą honorariów aktorskich i wykupieniem całej puli biletów, odwołanego z powodu udziału pani Szapołowskiej w programie "Bitwa na głosy" - napisała Joanna Stempień-Rogalińska, rzecznik prasowa TVP.

Aktorka w rozmowie z "Faktem" skarżyła się, że dyrektor Englert wykonał na niej publiczny wyrok. - Dyrektor przygotował się tak, jakby za chwilę miał występować i w teatralnym stroju odegrał scenę odwoływania spektaklu przed publicznością. Jak to nazwać? Wykonano na mnie publiczny wyrok na oczach widzów. On chciał linczu, co potwierdził zwalniając mnie dyscyplinarnie cztery dni później - mówiła.

Szapołowska: Wykonano na mnie wyrok. Czytaj więcej>>>

DOSTĘP PREMIUM