PiS "ustami lidera basuje motłochowi, agresywnej hołocie"

Wojna z kibolami wymaga nadzwyczajnych rozwiązań, politycy powinni mówić jednym głosem - przekonuje w TOK FM prof. Wojciech Sadurski. Dlatego konstytucjonalista jest rozczarowany postawą PiS-u. - Nie przewidziałbym, że partia może stoczyć się tak nisko, żeby ustami swojego lidera basować temu motłochowi i podlizywać im się w desperackim poszukiwaniu dodatkowych głosów - mówił.

Według prof. Wojciecha Sadurskiego "sytuacja wokół polskich stadionów i polskiej piłki nożnej absolutnie dojrzała do dość radykalnych kroków". Konstytucjonalista mówił w TOK FM, że walka z pseudokibicami powinna być tematem apolitycznym. Dlatego, jak przyznał, zaskoczyła go postawa Prawa i Sprawiedliwości. - Nie przewidziałbym, że główna partia opozycyjna może stoczyć się tak nisko, żeby ustami swojego lidera basować temu motłochowi, tej agresywnej, bezwzględnej hołocie i podlizywać im się w desperackim poszukiwaniu dodatkowych głosów. To przerażające - powiedział w Komentarzach Radia TOK FM.

W sobotę Jarosław Kaczyński skrytykował decyzję o zamknięciu stadionów Legii i Lecha. Jak stwierdził, "władza jest w taki dziwny troszkę sposób przeczulona na własnym punkcie, likwiduje różne imprezy tylko dlatego, że w trakcie ich trwania publiczność przejawia mało sympatii dla władzy".

Oczywiście z prezesem zgadzają się inni członkowie partii. - Przeczytałem wczoraj zupełnie kuriozalny blog europosła Czarneckiego. Napisał "vox kiboli vox Dei" (org. "vox populi vox Dei" red.) - poważnie potraktował to, że powinniśmy się wsłuchać w głosy kiboli. Ja odpowiedziałbym trawestacją "hołota locuta causa finita" (org. "Roma locuta causa finita" red.) - jeśli się hołota wypowiedziała, to my powinniśmy przed nimi klęknąć - mówił prof. Wojciech Sadurski.

- O ile istotna część klasy politycznej będzie usiłowała łowić głosy w tej grupie chuliganerii stadionowej, to można powiedzieć - już na wstępie - my tę wojnę przegraliśmy. Ale przynajmniej będzie wiadomo, dlaczego tę wojnę przegraliśmy - stwierdził konstytucjonalista.

Brać przykład z Anglików

Zdaniem prof. Sadurskiego w walce z kibolami trzeba stosować wyjątkowe rozwiązania. - Sytuacja absolutnie dojrzała do dość radykalnych kroków. Przez radykalne kroki rozumiem nie tylko surowość i ostrość, ale przede wszystkim uznanie, że mamy do czynienia ze specyficznym wydarzeniem, który nie jest specjalnym przypadkiem ogólnego chuligaństwa - tylko, że to specyficzny problem, który wymaga specyficznego całościowego potraktowania przez odrębna ustawę - mówił gość Komentarzy TOK FM.

Sprawę pseudokibiców powinniśmy więc potraktować jak zrobiono to na wyspach Brytyjskich w czasie rządów Margaret Teacher. - Wtedy problem chuligaństwa osiągnął horrendalne rozmiary i oni postanowili przeciąć ten wrzód. W roku 1989 przyjęli specjalną ustawę, potem wielokrotnie nowelizowaną. Wprowadzono kategorię przestępstw stadionowych. Podeszli do tego bardzo poważnie, przez konsekwentne wprowadzanie ustawy bardzo zredukowali problem chuligaństwa - powiedział prawnik.

Dlatego prof. Sadurski popiera pomysł prokuratora generalnego, żeby do kodeksu wprowadzić nowe przestępstwo stadionowe: zakrywanie twarzy podczas imprezy sportowej. Według konstytucjonalisty, między wierszami wywiadu z Andrzejem Seremetem, można wyczytać, że prokurator generalny także opowiada się za wprowadzeniem rozwiązań podobnych do angielskich.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że egzekwowanie zakazu zakrywania twarzy nie będzie proste. Ale pomoże w identyfikowaniu stadionowych chuliganów. - Jak mówi prokurator generalny najsłabszym ogniwem w ściganiu przestępstw stadionowych jest właśnie identyfikacja. Jeśli nie jesteśmy w stanie zidentyfikować najbardziej agresywnych przywódców tej grupy, to nie jesteśmy w stanie wyciągnąć żadnych konsekwencji - powiedział prof. Sadurski.

"Nie tylko kibole muszą się opamiętać" Wg. Kidawy-Błońskiej potrzeba "braku społecznego przyzwolenia na chamskie zachowania">>

DOSTĘP PREMIUM