Włodzimierz Olewnik grozi sądem za opublikowanie listów syna

Ojciec zamordowanego dziesięć lat temu Krzysztofa Olewnika, Włodzimierz, nie wyklucza pozwania do sądu reżysera Sylwestra Latkowskiego. Zamieścił on wczoraj na swym profilu na jednym z portali społecznościowych listy zamordowanego do ojca pisane, kiedy był przetrzymywany przez porywaczy.

Włodzimierz Olewnik w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową nie krył oburzenia. Powiedział, że rodzina zamordowanego jest rozczarowana opublikowaniem jego listów zwłaszcza, że wybrano tylko niektóre z nich, jak powiedział Włodzimierz Olewnik, "pod publiczkę". - To nas najbardziej martwi - powiedział ojciec zabitego. - Nie wiemy, jaki jest sens tego. Musimy się tutaj poradzić naszego pełnomocnika, co z tym dalej robić - dodał Olewnik.

Porwali go, by się zemścić?

W jednym z opublikowanych listów Krzysztof pisze do ojca, że został porwany za to, iż ten zlecił podpalenie konkurencyjnej masarni. Zdaniem ojca zamordowanego, wybranie akurat tego listu jest celowe. - Ja wielokrotnie wyjaśniałem tę sprawę, badała to przecież prokuratura i nic nie ustalono - podkreślił Włodzimierz Olewnik. - Mamy już z tego powodu bardzo dużo telefonów, nawet ubliżających - powiedział ojciec zabitego.

IAR nie udało się od wczoraj skontaktować z Sylwestrem Latkowskim. Pełnomocnik rodziny Olewników, mecenas Bogdan Borkowski, krytycznie ocenił wczoraj opublikowanie listów. W rozmowie podkreślił, że część tych listów to dowody w toczącym się postępowaniu przygotowawczym w sprawie wykrycia dalszych sprawców lub zleceniodawców zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Prawnik nie wyklucza złożenia doniesienia do prokuratury w sprawie naruszenia dóbr osobistych Olewników przez Sylwestra Latkowskiego.

Zabójcy nie żyją, komisja opublikuje raport

Krzysztof Olewnik został porwany w październiku 2001 roku, a zamordowany dwa lata później, mimo przekazania porywaczom okupu. Jego ciało policja odnalazła dopiero trzy lata po zabójstwie.

Za winnych zabójstwa Krzysztofa Olewnika zostali uznani: Robert Pazik i Sławomir Kościuk. Obaj zabójcy, a także osadzony na etapie postępowania prokuratorskiego domniemany szef grupy przestępczej Wojciech Franiewski, zmarli w zakładach karnych, oficjalnie w wyniku samobójstw.

W Sejmie sprawą zabójstwa Olewnika i "opieszałości" w prowadzeniu tej sprawy przez policję i inne organy państwa zajmuje się komisja śledcza. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu ogłosi raport końcowy ze swych prac.

Akta sprawy Olewnika w sieci, m.in. ostatni list Franiewskiego [DOKUMENTY]>>

DOSTĘP PREMIUM