Nowa ustawa dla zwierząt. Niestety z małymi szansami na poparcie posłów

Zakaz trzymania psów na uwięzi, obowiązkowa rejestracja hodowli zwierząt domowych, koniec z odstrzałem bezdomnych psów i kotów przez myśliwych - to tylko niektóre z pomysłów zawartych w projekcie ustawy dla zwierząt przygotowanej przez Koalicję dla zwierząt. Koalicja zrzesza ponad sześćdziesiąt organizacji pozarządowych, w tym oddziały Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z kilku miast Polski, czy znane organizacje jak Fundacja Pegasus i Fundacja Tara. Przez ostatnie dwa lata pracowali nad wspólnym projektem, pod którym już zebrano prawie sto trzydzieści tysięcy podpisów.

Jedną z kluczowych zmian jest powołanie urzędu krajowego oraz wojewódzkich inspektorów do spraw zwierząt. W przeciwieństwie do inspekcji weterynaryjnej mieliby oni działać dla dobra zwierząt, a nie tylko pilnować czy nie chorują na choroby zagrażające ludziom - tłumaczy Grzegorz Lindenberg, jeden z założycieli Koalicji i dodaje, że koszt tego pomysłu też jest niewielki. Nowy urząd tworzyłoby łącznie do 50 osób, a jego roczny budżet wahałby się między czterema a siedmioma milionami złotych.

Gdyby pieniądze były odpowiednio rozdzielane...

Koszty utrzymania tego urzędu mogłyby pokryć między innymi takie rozwiązania jak opodatkowanie domowych hodowli. Obecnie nie potrzeba praktycznie żadnych zezwoleń by móc rozmnażać i sprzedawać psy lub koty. Po wprowadzeniu ustawy Koalicji w życie, każda hodowla podlegałaby nie tylko rejestracji ale i kontroli. Zmiany dotyczą także schronisk dla zwierząt. Obecnie wiele z nich funkcjonuje jako zakłady utylizacji bezdomnych psów i kotów .

Po wprowadzeniu nowej ustawy schroniska prowadziłyby wyłącznie organizacje pozarządowe. Miałoby to uniemożliwić działanie hyclom, wyłapującym zwierzęta dla pieniędzy. - Gdyby wszystkie pieniądze przeznaczane w Polsce na zwierzęta trafiały do nich, żyłyby w raju - mówi dr Dorota Sumińska, weterynarz i autorka książek o zwierzętach. - Za złapanie psa hycel bierze, zależnie od gminy, do trzech tysięcy złotych i są to pieniądze z naszych kieszeni.

Zakaz posiadania zwierząt

Kolejnym pomysłem jest zapis o możliwości nałożenia zakazu posiadania zwierząt na kogoś kto się nad nimi znęca. Po coraz częstszych doniesieniach o maltretowaniu zwierząt zarówno przez hodowców, jak i właścicieli prywatnych trudno nie przyklasnąć takiej inicjatywie. Niestety entuzjazm topnieje jeśli zastanowić się w jaki sposób można by taki zakaz egzekwować.

- Ja sobie nie wyobrażam że sędzia mówi: "nie może pan posiadać żadnych zwierząt w ogóle" - tłumaczy Lindenberg - nasza intencja była taka by osoba, która na przykład znęca się nad psami dostała zakaz posiadania psów i tak dalej.

To jednak nie rozwiązuje problemu egzekwowalności przepisu, ponieważ po zasądzeniu zakazu ktoś musiałby regularnie sprawdzać i monitorować skazanego. Trudno sobie wyobrazić policję, lub urzędników regularnie odwiedzających kogoś z kontrolą, oznaczałoby to ogromne dodatkowe koszty. Z drugiej strony problem egzekwowania nie dotyczy tylko projektu Koalicji, ale także obecnego prawa. Niestety wciąż zbyt często sprawy o znęcanie się nad zwierzętami są umarzane, lub zapadają niskie wyroki, a jeśli już to w zawieszeniu.

Co w Sejmie?

Czy projekt Koalicji może liczyć na przychylność posłów? Raczej trudno w to wierzyć, ponieważ parlamentarny zespół do spraw ochrony zwierząt opracowuje własny projekt nowelizacji obecnej ustawy. W związku z tym posłowie mogą uznać projekt organizacji rządowych za niepotrzebny. Ale Cezary Wyszyński z fundacji VIVA! Akcja dla zwierząt nie traci wiary.

- Mogę powiedzieć, że zgłosiło się do nas kilku posłów, którzy zbierają w swoich biurach podpisy pod tym projektem - mówi i wymienia trzy nazwiska: Zenon Durka i Łukasz Gibała z PO, oraz Grzegorz Pisalski z Unii Pracy - My nie wierzymy, żeby ten projekt został odrzucony - dodaje.

Z pewnością pomysły Koalicji dla zwierząt będą miały sporo zwolenników po stronie społecznej, o czym świadczy szybkość z jaką zebrano pierwsze sto tysięcy podpisów.

Szczegóły ustawy znajdziesz tutaj>>

DOSTĘP PREMIUM