Kryminalni zabezpieczyli odciski palców na tablicy ze Strzałkowa

Nielegalna tablica, która zawisła w Strzałkowie w Wielkopolsce na obelisku upamiętniającym 90. rocznicę odzyskania niepodległości zostanie zbadana przez specjalistów z laboratorium kryminalistycznego. Wielkopolscy policjanci zabezpieczyli na niej odciski palców.

Na tablicy nieznani sprawcy umieścili w języku rosyjskim napis informujący "o czerwonoarmistach zamęczonych w polskich obozach śmierci" w Strzałkowie pod Słupcą. Tablica zawisła nielegalnie, bo nikt nie wydał na jej powieszenie zgody. Dlatego decyzją wojewody błyskawicznie została zdjęta przez policję. -

Sprawa była jasna, nikt nie pytał o pozwolenie burmistrza Słupcy, któremu podlega ten teren - mówi TOK FM wojewoda wielkopolski Piotr Florek. - Rozmawiałem o tym również z konsulem rosyjskim w Poznaniu. Konsul też nic o tablicy nie wiedział, a skoro tak, to burmistrz miał prawo ją zdjąć - dodaje wojewoda.

Tablicę zabezpieczoną przez słupecką policję zbadają specjaliści z laboratorium kryminalistycznego komendy wojewódzkiej policji w Poznaniu.

- Jeszcze dziś rozpoczną się prace nad nią, trzeba wykonać specjalistyczne ekspertyzy i zbadać zabezpieczone na tablicy odciski placów - potwierdza TOK FM Ewa Ochocka z wielkopolskiej komendy.

Policja cały czas szuka sprawców, sprawdza informacje na temat tablicy przekazane przez świadków. Jeden z nich przy obelisku, na którym zawisła tablica miał widzieć trzech mężczyzn, którzy podjechali tam autem na polskich numerach rejestracyjnych. - Docierają do nas różne informacje, niektóre są sprzeczne z sobą, ale wszystkie badamy - podkreśla Ochocka.

Tablica to prowokacja? Mieli przyjechać rosyjscy dziennikarze

- Nie wykluczone, że umieszczenie tablicy z nieprawdziwym napisem było prowokacją - uważa wojewoda Piotr Florek. - Co do treści i miejsca, w którym znalazła się tablica można przypuszczać, że były celowo dobrane, bo cmentarz jeniecki w Strzałkowie (o który pewnie chodziło sprawcom) znajduje się zaledwie 3 kilometry od obelisku - podkreśla wojewoda. To niemiecki obóz dla jeńców z okresu I wojny światowej, przekształcony podczas wojny polsko bolszewickiej 1919 - 1921 w obóz jeniecki, zlikwidowany w 1924 roku. Dziś w tym miejscu jest cmentarz, na którym spoczywa ok. 8 tysięcy jeńców, w większości zmarłych z powodu epidemii tyfusu.

- Być może to wydarzenie pozwoli historykom przypomnieć prawdę związaną z tym obozem, o tym co się działo podczas wojny polsko bolszewickiej, historycy mają tu duże pole do popisu - mówi wojewoda wielkopolski. Piotr Florek nie ma wątpliwości, że incydent ma związek z zamieszaniem wokół umieszczenia tablicy w Smoleńsku, w miejscu katastrofy polskiego Tu-154 M. - Pewne fakty bez wątpienia są podobne, ale poczekajmy na wyniki śledztwa policji - dodaje.

Wójt gminy Dariusz Grzywiński ujawnia, że rosyjscy dziennikarze już tydzień temu chcieli przyjechać do Strzałkowa, ale odwołali przyjazd. - Program pierwszy telewizji rosyjskiej zapowiadał swoją wizytę w gminie Strzałkowo. Mieli obejrzeć jak wyglądał obóz jeniecki w Nałężcu. Tę wizytę z czwartku przełożono na wtorek. Zastanawiający jest fakt, że kiedy wizytę przełożono pojawiła się tablica, która w moim przekonaniu jest swego rodzaju prowokacją - mówi.

Pierwotnie sprawę nielegalnie powieszonej tablicy w Strzałkowie policja prowadziła pod kątem wykroczenia. Jednak po konsultacji z prokuraturą uznano, że sprawcy, jeśli zostaną złapani odpowiedzą za przestępstwo polegające na znieważeniu miejsca pamięci.

DOSTĘP PREMIUM