"Maturę należy powtórzyć, ale uczniów trzeba przeprosić"

- Ani nauczyciele, ani uczniowie nie są tu niczemu winni. To CKE musi się wreszcie obudzić. Ten systemu już dawno powinien być zmieniony. Jednak maturę trzeba powtórzyć, prosząc przy tym uczniów o wyrozumiałość.- powiedział były dyrektor CKE Krzysztof Konarzewski komentując aferę z rozszerzoną maturą z matematyki.

- Matura z rozszerzonej matematyki ma być powtórzona w IX LO im. Hoffmanowej w Warszwie - zapowiedział dziś wicedyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej , Mirosław Sawicki. I zapewnił, że jeszcze dziś Okręgowa Komisja Egzaminacyjna podejmie decyzję w tej sprawie. Jak się jednak dowiaduje reporter TOK FM od szefowej OKE, komisja ta potrzebuje więcej czasu i dziś na pewno tej decyzji nie podejmie.

Co się stało w Hoffmanowej

Zapowiedź powtórki matury, to reakcja CKE i ministerstwa edukacji na ujawnienie przez Gazetę.pl i "Gazetę Wyborczą" zdumiewającego zdarzenia, które miało miejsce w tym liceum (powiadomili nas o tym uczniowie poprzez Alert24.pl): na klasówce uczniowie rozwiązywali zadania, które dostali później na maturze. CKE szybko orzekło, że doszło do przecieku, że - jak powiedział dyr. Sawicki - " kluczowy w całej sprawie jest wątek personalny" i zgłosiło sprawę do prokuratury.

Uczniowie niewinni, nie było przecieku

Tymczasem, dzięki internautom i zeszłorocznym absolwentom liceum Hoffmanowej, wyszło na jaw, że ani uczniowie nie są niczemu winni, ani nie doszło do żadnego przecieku. To CKE dokładanie przekopiowała do arkusza maturalnego aż 9 zadań, które w 2010 r. umieściła na tzw. standaryzacji, czyli rodzaju matury próbnej przeprowadzanej w kilkudziesięciu wylosowanych szkołach w całej Polsce. Jedną z takich szkół było właśnie liceum Hoffmanowej. Jej absolwenci zapamiętali zestawy zadań, spisali je i przynieśli na lekcję, by je omówić z nauczycielką. Ta z kolei, stworzyła na tej podstawie zestawy zadań, które ćwiczyła również z tegorocznymi maturzystami. Ani uczniowie ani ona nie przypuszczali, że CKE, w niezmienionej postaci (a nawet tej samej kolejności), powtórzy te zadania w tegorocznym arkuszu maturalnym.

- Uczniowie mogą zapamiętać może jedno czy drugie zadanie, ale przecież nie zapamiętają nigdy całego zestawu - mówiła w rozmowie z Gazetą.pl Barbara Andrzejewska, koordynator egzaminu maturalnego z matematyki, upierając się przy hipotezie "przecieku" i nie widząc uchybień w działaniu CKE.

Dorośli zawinili, powinni prosić uczniów o wyrozumiałość

Uczniom należy powiedzieć: - Dorośli zawinili, zawinił system, ale sami rozumiecie, że to by było nieuczciwe, gdyby zostawiono wam wyniki, na które mogły mieć wpływ zadania, które rozwiązywaliście - powiedział Gazecie.pl Krzysztof Konarzewski, poprzedni dyrektor CKE (pełnił tę funkcję do stycznia 2009 do września 2010).

- Maturę należy powtórzyć w tym oddziale, gdzie nauczycielka ćwiczyła zadania. CKE nie ma tu nic do zrobienia. Przepisy w tej sprawie są na tyle mętne, że dyrektor CKE nie ma uprawnień do odwołania matury. To dyrekcja Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej może podjąć decyzję o powtórzeniu matury i taką decyzję należy podjąć, prosząc przy tym uczniów o wyrozumiałość. Nie stanie się im jednak żadna krzywda. To są zdolni uczniowie więc na pewno sobie poradzą. Nie będą pisać w terminie poprawkowym - uspokaja Konarzewski - tylko w rezerwowym terminie czerwcowym. Jest on przewidziany dla osób, które były chore lub z innych powodów nie mogły pisać matury w pierwszym terminie. Uczniowie nie muszą się martwić o tegoroczną rekrutację na studia.

Nie ma co zwalać na uczniów

- Rozumiem, że CKE zgłosiło sprawę do prokuratury, ale ona nic tu nie zwojuje - tłumaczy Konarzewski - a CKE powinna się zastanowić nad swoim postępowaniem. Obawiam się, że próbują przerzucić odpowiedzialność na uczniów. Poza tym trudno by było znaleźć konkretnego ucznia, którego wyniki były lepsze dzięki tym konkretnym zadaniom. A sami uczniowie są zupełnie niewinni. Nie ma przepisu, który zabraniałby fotografowania, zapisywania zadań z normalnej klasówki, bo tak powinna być przeprowadzana standaryzacja.

Wyszło na jaw, jak działa CKE

Konarzewski dziwi się również, że do afery wokół standaryzacji doszło dopiero teraz. - Ta standaryzacja dotyczy wszystkich przedmiotów. Wykonuje się ją co roku. Najważniejsza w tej sprawie nie jest nawet matura, ale to że zostało ujawnione jak działa CKE. I nie chodzi tu tylko o tworzenie egzaminów dojrzałości: te same mechanizmy dotyczą szkół podstawowych i gimnazjów. Ten system daje uczniom wcześniej do rozwiązania prawdziwe zadania. Dziwię się, że zamieszanie wokół tego powstało dopiero teraz. Gdy do szkoły przychodzi ktoś z zewnątrz i rozdaje jakieś zadania, które potem nie są omawiane i których wyniki nie są znane, nic dziwnego, że uczniowie się tym interesują.

CKE musi się wreszcie obudzić

- Oczywiście standaryzację można przeprowadzać zupełnie inaczej. Można by standaryzować pojedyncze zadania, a sam test maturalny układać w ostatniej chwili. Tak, żeby naprawdę tylko dwie, trzy osoby miały do niego dostęp i to dosłownie tuż przed. W takim wypadku, jeżeli nastąpiłby przeciek, od razu byłoby wiadomo do kogo ma dzwonić policja. Ja sam, jako dyrektor CKE, próbowałam wprowadzić zmiany w standaryzacji, ale niestety mi się nie udało. Teraz CKE będzie musiało się wreszcie obudzić - podsumowuje całą sytuację Konarzewski.

DOSTĘP PREMIUM