Lechosław G. promuje swoje metody na konferencji naukowej PTT

Oskarżony o przestępstwa seksualne wobec pacjentek prof. Lechosław G. zachwalał swoje metody terapeutyczne i opowiadał o etycznych dylematach psychoterapeuty na konferencji naukowej Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego. Wystąpienie G. nagrał magazyn telewizji TVN ?Uwaga?. W konferencji brał też udział i bronił G. nowy prezes Towarzystwa prof. Bassam Aouil.

W listopadzie, po zeznaniach sześciu pacjentek, prokuratura postawiła znanemu seksuologowi i psychoterapeucie prof. Lechosławowi G. sześć zarzutów w oparciu o art. 197 Kodeksu karnego. G. podczas terapii miał je doprowadzić podstępem do tzw. "innej czynności seksualnej". Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Molestowanie? Afera znanego terapeuty

Niekonwencjonalne, autorskie metody terapeutyczne G. wyszły na jaw w zeszłym roku, gdy jedna z pacjentek udostępniła telewizji TVN nagranie z sesji terapeutycznej u profesora. Po wprowadzeniu pacjentek w stan hipnozy terapeuta dotykał ich miejsc intymnych, twarzy, ust. Pacjentkom nie podobało się to, jednak w stanie, w jakim były, nie mogły mu się sprzeciwić.

Fragment nagrania z ukrytej kamery

G. nie przyznaje się do winy - twierdzi, że jego metody są dobre, a zarzuty to efekt prowokacji mediów i pacjentek. - Ja nie dotykam piersi pacjentek, ja dotykam okolic mostka celem uspokojenia akcji serca i oddechu. Tyle. Powtarzam jeszcze raz: nie mam żadnych motywacji seksualnych - mówił.

Według specjalistów, metody G. są niewłaściwe i mogą naruszać etykę zawodu terapeuty. Postępowanie trwa, prokurator czeka teraz na opinię biegłego - spoza Polski, ponieważ nikt z wąskiego środowiska polskich ekspertów nie chciał orzekać ws. kolegi. Tymczasem prof. G. nadal przyjmuje pacjentów.

A co ja jestem - Pan Bóg? Prof. G. o dylematach terapeuty

To nie wszystko. Reporter magazyn "Uwaga", który jako pierwszy opisał metody terapeutyczne profesora, pojechał na konferencję organizowaną przez Polskie Towarzystwo Terapeutyczne, któremu G. przewodniczył, zanim wybuchła afera. Profesor przedstawiał na niej swoją metodę terapeutyczną opierającą się m.in. na wprowadzaniu pacjentek w stan hipnozy: - 35 lat pracuję z pacjentami, w wciągu 10 ostatnich lat przeprowadziłem kilka tysięcy zabiegów z dobrym skutkiem. Tej metody się trzymam i będę się trzymał. Nie znam lepszej. Jak poznam, może zmienię, ale na razie nie widzę - ocenia.

- Polskie Towarzystwo Terapeutyczne - mimo różnych zawirowań i zachwiań - ma się dobrze. Będziemy o tym mówili jeszcze podczas walnego zgromadzenia - witał zebranych G.

Opowiadał im też o konkretnych przypadkach, z jakimi miał do czynienia i swoich dylematach, m.in. parze, która przyszła do niego z problemami seksualnymi, ale co do której od razu się zorientował, że jest niedobrana. - Po 10 minutach ich pobytu w gabinecie zorientowałem się, że zupełnie do siebie nie pasowali, nie tylko z tego powodu (niedopasowania seksualnego - przy. red.). Miałem dylemat: powiedzieć im to czy nie? Oni wyszli, ja im tego nie powiedziałem. Terapeuta staje przed takimi dylematami: powiedzieć czy nie, mam wkroczyć czy nie mam wkroczyć? A co ja jestem - Pan Bóg czy Mesjasz jakiś, żebym to musiał za innych ustawiać ich życie? Tym bardziej, że oni nie tego ode mnie nie oczekują - mówił podkreślając, że para przyszła do niego z konkretnym problemem intymnym.

Szef Towarzystwa: Spokojnie czekamy na proces

Czy osoba oskarżona o przestępstwa seksualne wobec pacjentek powinna przed wyrokiem promować swoje metody i uczyć etyki zawodu na konferencji naukowej? Gdy na bankiecie w czasie konferencji dziennikarz TVN zadał to pytanie prof. G., spotkał się z gwałtowną reakcją: - Ja się z panem nie umawiałem i nie życzę sobie pana tutaj widzieć. (...) Pan chce zastąpić prokuratora, zastąpić sąd.

Kolegi po fachu bronił nowy prezes Towarzystwa prof. Bassam Aouil, który na konferencji poprosił G. o zabranie głosu. - Podstawową rzeczą jest domniemanie niewinności do momentu, aż to wszystko zostanie wyjaśnione. To jest konferencja naukowa. Spokojnie czekamy na proces - przekonywał.

Zobacz materiał magazynu "Uwaga"

Od incydentu odcinają się władze Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, gdzie pracuje Aouil. - Profesor Bassam na tę konferencję jechał prywatnie, nie delegowany ani przez władze uczelni, ani przez swój macierzysty uniwersytet - mówił jej rzecznik.

Jak jednak przyznał, we współpracy z prof. G. należałoby zachować "powściągliwość". - Tak, pod tym się podpisuję. Być może jest to sytuacja do rozważenia przez kierownictwo Instytutu (Psychologii - przyp. red.), czyli przez przełożonych pana profesora Bassama Aouila - mówił.

KAMPANIA WYBORCZA 2011 na Facebooku - dołącz do nas!

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM