Syryjczycy z Polski domagają się sankcji wobec reżimu Asada

Syryjczycy mieszkający w Polsce protestowali dziś w Warszawie przeciw prezydentowi Baszarowi al-Asadowi, krwawo tłumiącego wystąpienia antyrządowe. Na ręce prezydenta Bronisława Komorowskiego złożyli petycję, w której domagają się sankcji ekonomiczne wobec Damaszku.

Dziś z warszawskiego Placu Zamkowego o godz.13:00 ruszyła już druga w Polsce demonstracja społecznej inicjatywy Komitetu Wspierania Powstania Syryjskiego. Jej celem było nie tylko zasygnalizowania Polakom tego, co dzieje się obecnie w Syrii, ale także przekazanie na ręce przedstawiciela Prezydenta RP petycji z prośbą o podjęcie działań, które pomogłyby protestującym Syryjczykom pokojowo zakończyć powstanie. Komitet prosił o "natychmiastowe wprowadzenie skutecznych sankcji ekonomicznych oraz dyplomatycznych, a przede wszystkim o embargo na eksport do Syrii broni, wyposażenia wojskowego oraz wszelkich środków i sprzętu wykorzystywanego przez wojsko i służby bezpieczeństwa"(fragment złożonej dziś petycji).

Współorganizator demonstracji Maciej Wieczorkowski z Inicjatywy Stop Wojnie podkreśla, że nie można milczeć i spokojnie przyglądać się na terror syryjskich władz stosowany wobec obywateli. - Nie będziemy wolni do końca w Polsce, jeśli na świecie pozostanie choć jeden zniewolony człowiek - mówi pod Kolumną Zygmunta Wieczorkowski. - Gdy komuś odbierana jest wolność odbierana jest też nam - kończy swoje przemówienie.

O sytuacji w Syrii: To nie demonstracja, to powstanie

Syryjczycy tego co dzieje się w ich pierwszej ojczyźnie nie nazywają już protestami. To co świat zachodni określa mianem demonstracja jest dla nich powstaniem, a ginący ludzie to męczennicy. - Męczennik w Wielkim Powstaniu - mówi Jalal Falah, jeden z organizatorów demonstracji. - To człowiek, który prowadzi naród ku dobrej drodze demokracji. W swojej waleczności jest w stanie poświęcić krew i duszę za wolność - wyjaśnia Falah.

Grupa zebranych pod Kolumną Zygmunta nie jest zbyt pokaźna, jednak tryska z niej wiara w zwycięstwo i wielka energia. Hasła wolnościowe z plakatów wykrzykiwane są po polsku, arabsku i angielsku. Idąc wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia słychać jak ludzie z kawiarni biją uczestnikom brawo, niektórzy przechodnie zatrzymują się, pytają "O co chodzi?", przyłączają się na chwilę. Jest też para młodych warszawiaków, która przyszła tutaj celowo na demonstrację. - To jest ważna sprawa dla nas wszystkich - mówią.

Syryjska rewolucja zapomniana przez Zachód

Na pytanie czemu jest tutaj tak mało osób Wieczorkowski odpowiada, że to jak wielu ich przyszło nie ma znaczenia, bo liczy się to co mają do przekazania. Podkreśla, że w latach 80-tych w Polsce opozycja to też była mniejszość. - Prawa człowieka to wartości uniwersalne i należy o nie walczyć niezależnie od tego czy jest się w mniejszości czy w większość, bo to jest słuszna sprawa - mówi Wieczorkowski. - Odnosimy wrażenie, że syryjska rewolucja, choć najbardziej drastycznie i krwawo tłumiona z tych, które trwają w rejonie jest jednocześnie najbardziej zapomniana przez świat zachodni - dodaje.

Ludzie zebrani dziś na Krakowskim Przedmieściu dobrze wiedza czym ryzykują pojawiają się tutaj i krzycząc hasła domagające się poszanowania podstawowych praw człowieka. Większość z nich to obywatele polscy pochodzenia syryjskiego, których rodziny ciągle pozostają w kraju reżimu. Ale nie boją się, bo jak mówią już dość milczeli, już dość znosili upokorzenia i strach.

"Polska jest naszą drugą ojczyzną"

Jalal Falah jest synem wciąż żyjącego, najdłużej przebywającego w więzieniu, zgodnie z danymi Amnesty International, więźnia politycznego na świecie. - Mój ojciec był w wiezieniu 30 lat. Od 1968 roku do 1998 roku - mówi Falah. - Teraz jest wolny i przebywa w Syrii. Mój brat był w tym roku więziony już dwa razy: w kwietniu i w maju. Moja rodzina przebywa ciągle w Damaszku i w Al-Saramain, gdzie kilka dni temu znów zabito 40 osób. Ale nie boimy się już głośno protestować. Dzisiaj naród syryjski wyzwolił się z lęku i wpisuje się na piękną kartę historii drogi ku wolności - dodaje śpiesząc się na spotkanie z przedstawicielem rządu RP.

Jalal Falah wierzy, że pełne wyzwolenie to tylko kwestia czasu.

"Polska jest naszą drugą ojczyzną gdzie doznaliśmy prawdziwej wolności. Wierzymy, że Polska nie zapomni o kraju naszych ojców i pomoże nam w obronie uniwersalnych wartości jak wolność i demokracja - zgodnych z aspiracjami narodu syryjskiego, a także respektowaniu fundamentalnych praw człowieka, podstawowych swobód i budowie państwa prawa" (fragment petycji).

DOSTĘP PREMIUM