Wychowawcy, tak jak terapeuci, powinni poddawać się psychoterapii

KOSZMAR DOMÓW DZIECKA. Sytuacja w domach dziecka mogłaby się poprawić, gdyby wychowawcy podlegali podobnym wymogom, jak terapeuci - uważa psychoterapeuta Wojciech Eichelberger. - Bo oni bardzo mało siebie znają. W niewielkim stopniu uświadamiają sobie mechanizmy, które rządzą ich zachowaniem. Dlatego dobrze byłoby, gdyby np. musieli poddawać się terapii.

Od kilku dni piszemy o przemocy w domach dziecka. Opowiadali nam o nich zarówno wychowankowie, jak i opiekunowie. - Przemoc psychiczna polega na "ja ci udowodnię, kto tu ma moc". Na znęcaniu się. Na naruszeniach sfery prywatności. W placówce to łatwe. Dzieci z domów dziecka swoje największe skarby trzymają w łóżkach. Pod pozorem przeprowadzki robi się kipisz w łóżku dziecka, bez jego zgody i wiedzy. Wraca i nie znajduje już swego kąta, łóżka, swoich skarbów. Ono w ogóle się nie liczy w tej sytuacji - mówi w rozmowie z TOK FM Michał, pedagog w domu dziecka.

Według Wojciecha Eichelbergera zmiana postaw jest możliwa, ale wymaga bardzo dużej pracy nad sobą. - Pracownicy takich placówek jak domy dziecka powinni przechodzić jakąś formę psychoterapii. Teraz to nie jest wymagane, więc oni bardzo mało siebie znają. W niewielkim stopniu uświadamiają sobie mechanizmy, które rządzą ich zachowaniem - szczególnie w sytuacjach które są systemowe: anonimowość, ogromna władza nad wychowankami i poczucie bezkarności. Bo szczególnie wychowankowie domów dziecka nie mają oparcia zewnętrznego w strukturach rodzinnych. Głębsze podejście wychowawcze wymaga własnego treningu. Żeby rozumieć, o czym się mówi, trzeba na to zwracać uwagę - wyjaśniał psychoterapeuta w Radiu TOK FM.

Zmiana postaw wychowawców jest tym bardziej konieczna, że pracują z wyjątkowymi podopiecznymi. - To nie są łatwe dzieci. Żyją w bardzo silnym kompleksie, z traumą wykluczenia i odrzucenia - podkreślił Eichelberger. Dlatego właśnie często reagują agresywnie, "mają tendencję, żeby dawać popalić swoim wychowawcom".

Eichelberger wskazał też, że w placówkach wychowawczych brakuje superwizji. - W zespołach terapeutycznych odbywają się zebrania kliniczne. Każdy terapeuta ma swojego superwizora, z którym omawia, co się dzieje w relacjach z ludźmi, którym pomaga. Proszę zważyć, ile uwagi poświęca się temu, żeby nie dopuścić do niekontrolowanych zachowań czy postaw w relacjach z ludźmi, którym się pomaga - podkreślał psychoterapeuta.

O życiu w domu dziecka: "Cały czas myślisz, z której strony przyjdzie atak>>

DOSTĘP PREMIUM