"XXI wiek". Kołowrotki zamiast budek na molo w Sopocie

Sopockie molo po cichu wkroczyło w XXI wiek - zniknęły budzące uśmiech turystów budki z uwięzionymi w środku bileterkami. Zamiast nich pojawiły się sterowane elektronicznie kołowrotki.

- To nie technologiczna rewolucja, ale wyrównanie do normalności w dzisiejszej Europie - mówi Marcin Kulwas z Kąpieliska Morskiego Sopot. - Chociaż długo na nie czekaliśmy, udało się zdążyć na progu nowego sezonu - przyznaje.

- W szczycie sezonu dziennie na molo wchodzi około 10 tys. ludzi - wylicza Kulwas. - Rekord to 23 tysięcy podczas jednej z imprez. Bramki są przystosowane do przepuszczenia takich tłumów.

Według Kulwasa najbardziej widoczna zmiana to przeniesienie kołowrotków do bocznej części mola. - Na środku wejścia, zamiast budek, mamy teraz piękny widok. Już zauważyliśmy, ze turyści lubią tam robić zdjęcia - mówi.

Odwiedzający molo również przyznają, że to zmiana na lepsze: - Musimy iść z duchem czasu, jest ładniej, lepiej, nowocześniej - przyznają zgodnie przechodząc przez nowe bramki. - Przerywanie biletów to XIX wiek.

Panie, które od lat siedząc w budkach przerywały bilety, nie stracą pracy: - Skład personalny się nie zmieni - przyznaje Kulwas. - Technika techniką, ale nic nie zastąpi żywego człowieka.

Bileterka Daniela Witosińska przyznaje, ze doszedł jej nowy obowiązek: - Będziemy musiały pilnować, bo skaczą - mówi ze śmiechem. - Skaczą przez te bramki.

- Amatorów wejścia "na lewo" nie brakowało i kiedyś, tego zjawiska całkowicie się nie da wyeliminować - przyznaje wiceprezydent Sopotu Bartosz Piotrusiewicz, który woli jednak mówić o pozytywach. - Automatyczne bramki gwarantują lepszą obsługę turystów. A bez budek molo w końcu widać w całej okazałości.

Przed wejściem na molo trzeba kupić bilet, który zostanie zeskanowany przy bramkach. Normalny kosztuje 5 zł 50 gr, ulgowy 3 zł 50 gr.

DOSTĘP PREMIUM