Najpiękniejsza broń Islamabadu. Ma 34 lata... [ZDJĘCIA]

Ma 34 lata i właśnie została ministrem spraw zagranicznych Pakistanu. Hina Rabbani Khar może być zwykłą figurantką, którą generałowie zatrudnili, by ocieplić wizerunek kraju przed Zachodem i Indiami - pisze ?Spiegel?. Ale po śmierci Osamy Ben Ladena władze w Islamabadzie tego właśnie potrzebują.

Pakistańczyków interesuje, czy Hina Rabbani Khar jest zamężna i ma dzieci jak porządna muzułmanka. Pani minister spraw zagranicznych Pakistanu dzieci, owszem, ma. Dwójkę. I to poczętych z mężem, którego, jak zaręcza, poślubiła z miłości, a nie dlatego, że wybrali go jej rodzice. Studiowała na liberalnym uniwersytecie w Lahore, obroniła się w amerykańskim Massachusets. Kiedy ubrana w najmodniejszy w tym sezonie niebieski kolor, ozdobiony perłową biżuterią, okularami Roberto Cavalli i torebką Birkin Hermesa Khar przybyła do Indii, miejscowe media oszalały - pisze pakistański dziennik "Dawn" . "Pakistan pokazał najlepszą twarz" - to Times of India, najpopularniejszy anglojęzyczny dziennik w kraju. "Pakistańska bomba ląduje w Indiach" - to już tabloid "Mumbai Mirror", który nawiązał w ten sposób do napiętych relacji między oboma krajami. Ściskając z uśmiechem dłoń świetnie ubranego, ale nobliwego (79 l.) szefa MSZ Indii Somanahallego Mallaiaha Kriszny, pani Khar pokazała sąsiadom, że Pakistan może być glamour. - Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że nasze relacje są na właściwym kursie - to słowa ministra Kriszny po spotkaniu.

Gdzie generał nie może...

I właśnie o to chodziło rządzącej Pakistanem generalicji i prezydentowi Asifowi Alemu Zardariemu - twierdzi niemiecki "Spiegel" . Minister Khan ma zmienić image Pakistanu - po zastrzeleniu przez Amerykanów Osamy Ben Ladena jednoznacznie kojarzący się z brodatymi terrorystami i radykalnym islamem. Generałowie liczą, że piękna kobieta na urzędzie ociepli relacje kraju z USA (Khar spotkała się już z sekretarz stanu USA Hillary Clinton). Liczą też na nowe otwarcie z wrogim sąsiadem - Indiami. Ale w to, czy pani minister zdoła dokonać niemożliwego - pogodzić dwa uzbrojone po zęby, zwaśnione od kilkudziesięciu lat atomowe mocarstwa - wątpią nawet politycy jej własnej partii - pisze "Spiegel".

Wizyta w Indiach to najcięższa próba dla Khar, i to od razu w pierwszym tygodniu urzędowania. Nie dość, że jest pierwszą w historii Pakistanu kobietą na tym stanowisku, to do tego najmłodszą członkinią gabinetu. I niezbyt doświadczoną. A to w rozmowach z doświadczonym prawnikiem i starym dyplomatycznym wygą o stosunkach gospodarczych, wspólnych działaniach antyterrorystycznych (Indie i Pakistan zerwały rozmowy pokojowe po atakach terrorystycznych na Bombaj w 2008 r., zamach przygotowano częściowo na terytorium Pakistanu) i o kości niezgody - regionie Kaszmiru, o który Islamabad i Delhi walczą od dekolonizacji w 1947 r. - może okazać się kluczowe.

Niedoświadczona oportunistka czy twardy gracz o władzę?

Dlaczego Pakistan rzuca na najważniejszy front osobę uważaną za niedoświadczoną, młodą, która nie ma mocnego poparcia własnej partii? Khar jest porównywana do Benazir Bhutto, wielkiej osobistości pakistańskiej polityki, byłej premier, która została zamordowana w 2007, kiedy szła do wyborów z ogromnymi szansami na odzyskanie władzy. Ale Bhutto zdobyła sobie pozycję, biła od niej charyzma. Niektórzy otwarcie pytają, czy Khar pomogła uroda i potężna rodzina - podkreśla "Spiegel". Szefowa pakistańskiego MSZ pochodzi z potężnego klanu właścicieli ziemskich, jej ojciec Ghumal Noor Rabbani Khar był deputowanym do parlamentu. Dwa lata po studiach Khar po raz pierwszy sama w nim zasiadła - w miejsce ojca, którego z kandydowania wykluczył wprowadzony niedługo wcześniej wymóg wyższego wykształcenia. Do 2008 r. przyszła pani minister uchodziła za protegowaną Perveza Muszarrafa, byłego dyktatora Pakistanu. Była sekretarzem stanu w ministerstwie gospodarki. Po tym, jak Muszarraf oddał władzę, a wybory wygrała osierocona przez Bhutto Pakistańska Partia Ludowa, zmieniła barwy na zwycięski obóz. "Chce za każdą cenę dostać się do władzy" - mówi o pani minister kolega z partii, pakistański senator. "Oportunistka" - dodają inni.

Pani minister w obcisłych dżinsach

Starszym od niej mężczyznom, którzy rządzą pakistańską polityką, nie w smak jest też, że gdy po zabiciu Ben Ladena relacje z USA sięgnęły dna, a ówczesny szef dyplomacji Islamabadu, Szach Mahmud Kureszi, padł ofiarą wewnętrznych rozliczeń, to ona, a nie kto inny, została komisarycznym ministrem w randze sekretarza stanu. Miała być rozwiązaniem przejściowym. "Została ministrem, bo ładnie wygląda i jest miła" - cytuje "Spiegel" wysokiego urzędnika MSZ. I przypomina, powołując się na jego słowa, że polityką zagraniczną Pakistanu rządzą tak naprawdę wojskowi w sztabie generalnym, a ministerstwo daje tej polityce twarz. Pani Khar, która wywołała już mały skandal po tym, jak dała się sfotografować w obcisłych dżinsach, musi zdobyć poparcie konserwatystów, jeżeli chce zdobyć rzeczywistą władzę i wpływy. To, że potrafi zdobywać stanowiska i mieć własne zdanie, już pokazała. Często podkreśla swoją miłość do kraju i dumę z jego kultury. Ale kluczem do jej zwycięstwa mogą okazać się skuteczne negocjacje z Indiami. Tylko, jak przypomina "Spiegel", w kuluarach MSZ w Islamabadzie mówi się, że Indie to "najtwardszy orzech do zgryzienia".

Fotoreporter w Pjongjangu. Tak wygląda życie codzienne Korei Północnej [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM