Weszli na pas startowy wprost pod lądujący myśliwiec [FOTO, WIDEO]

Tylko kilka sekund dzieliło myśliwiec F/A-18 Super Hornet od lądowania na pokładzie lotniskowca USS ?George Washington?. Samolot otrzymał jednak sygnał odwołania lądowania. Tymczasem na pokładzie, czyli pasie startowym, znalazło się coś, czego absolutnie nie powinno tam wówczas być - ludzie. Przelatujący nisko nad pokładem pilot poderwał samolot wyżej...
 

Dwóch marynarzy znalazło się o włos od śmierci. Wyszli na pokład lotniskowca niemal tuż przed nos lądującego myśliwca - poinformował portal Stars and Stripes . W ostatniej chwili samolot poderwał się do góry i odleciał znad lotniskowca. Marynarzom nic się nie stało.

Dramatyczne zdarzenie z 25 września 2011 r. zarejestrowały kamery statku. Film przeniknął na portal Youtube, gdzie w ciągu ostatnich 24 godzin obejrzało go prawie 100 tys. osób. Jak donosi "Stars and Stripes", film już jest wykorzystywany do wojskowych szkoleń bezpieczeństwa.

"To jak nie spojrzeć w lewo i w prawo, kiedy wchodzi się na ulicę"

Na nagraniu widać, jak na pokład lotniskowca wychodzą dwaj marynarze. Późniejsze dochodzenie wykazało, że po drodze widzieli czerwone światło, oznaczające, że samolotom nie wolno było wówczas lądować na pokładzie USS "George Washington". Potwierdza to też zapis kamery, zawierający literę "F", oznaczającą, że pokład był "foul", czyli niegotowy na przyjęcie lądującego myśliwca. To teoretycznie zapewniało marynarzom bezpieczeństwo. Jednak, wchodząc na płytę pokładu-lotniska, nie rozejrzeli się. - To jak nie spojrzeć w lewo i w prawo, kiedy wchodzi się na ulicę - mówi komandor Pauline Storum, rzeczniczka sił powietrznych amerykańskiej Floty Pacyfiku. - Odwołania lądowań samolotów zdarzają się często, to rutynowa procedura - podkreśla rzeczniczka.

Marynarze przeprowadzali obowiązkowy test specjalnej stalowej liny przeciągniętej w poprzek pokładu lotniskowca. Liny te, tworzące układ wspomagania lądowania na lotniskowcu. tzw. aerofiniszer. Lądujący myśliwiec posiada specjalny hak, którym "łapie" stalowe liny aerofiniszera, rozpięte na wysokości od kilkunastu do ok. 20 cm nad pokładem. To pozwala radykalnie skrócić drogę hamowania pędzącego samolotu.

Marynarze nie będą ukarani

Właśnie tuż przed taki lądujący samolot wyszli marynarze USS "George Washington". Jednak, po pięciu szkoleniach treningowych, przeglądzie wszystkich procedur bezpieczeństwa i pokazaniu filmu służącym na statku kontrolerom ruchu lotniczego i członkom personelu odpowiedzialnego za procedury startu i lądowania, dowództwo zdecydowało, że nie będzie wyciągać konsekwencji wobec dwóch nieostrożnych marynarzy. - Nikomu nic się nie stało, żaden sprzęt nie został zniszczony, a za błędy, popełnione bez złych intencji, marynarzy nie karzemy - podkreśliła w oświadczeniu Storum.

10 lat wojny na zdjęciach [FOTO]>>>

DOSTĘP PREMIUM