Bębniarze vs reszta świata. Rozłam wśród okupujących Wall Street

Jesteśmy pulsem tego ruchu, dzięki nam żyje, nadajemy mu rytm - twierdzą bębniarze, którzy od trzech tygodni towarzyszą protestującym na Wall Street. Urządzili na protestach trwające od rana do późnych godzin nocnych jam sessions. Mieszkańcy okolic Parku Zuccottiego - bazy protestujących - wkrótce mieli ich dość, podobnie jak... inni protestujący. Zamiast jednoczyć bębniarze podzielili ruch.

- Dajemy temu ruchowi energię, która pozwala mu trwać- mówi gazecie "Washington Post" Kris Law , jeden z "bębniarzy z Wall Street". Takich opinii bębniarzy o samych sobie można znaleźć w amerykańskich mediach wiele.

Od początku protestów bębniarzy przybywało, aż w końcu - jak podają amerykańskie media - okolice Parku Zuccotiego stały się dla wielu z nich miejscem nie tylko protestu, ale przede wszystkim wspólnej jam session, na początku kilkugodzinnej. Później zaczęła się przedłużać - trwała od 10.00-11.00 do późnej nocy.

 

Wkrótce mieszkańcy i pracownicy okolicznych firm i instytucji w zaczęli domagać się ciszy. - Bębny. Trąbki. Tamburyny. Wrzaski, krzyki i śpiewy do późnej nocy - wyliczał w rozmowie z serwisem "Slate" Ro Sheffe , członek Rady Mieszkańców 1, zarządzającej tą dzielnicą.

W zeszłym tygodniu usunięcia bębniarzy zażądali m.in. nauczyciele z pobliskiej szkoły - skarżyli się, że przez nieustanny hałas nie mogą uczyć. Nie ma mowy - zapowiedzieli bębniarze upierając się, że nie mogą przestać grać, bo ruch straci "energię".

Toksyczni - protestujący też mają dość hałasu

Oni są toksyczni - padały zarzuty z drugiej strony. Już nie tylko od mieszkańców, ale i od reszty ruchu okupujących Wall Street, których też w końcu rozbolały uszy. Poza tym zaczęli się obawiać, że przyjaźni dotąd nowojorczycy przestaną tolerować protest.

W końcu, we wtorek rada mieszkańców uchwaliła zakaz bębnienia i ograniczyła je do dwóch godzin w ciągu doby. Bębniarze, którzy zjednoczyli się wokół grupy Pulse muzyka Johna Eustora, zaprotestowali. Do mediacji między nimi a mieszkańcami włączyli się inni przedstawiciele ruchu Occupy Wall Street.

W nocy bębniarze i reszta ruchu w końcu się porozumieli : cztery godziny bębnienia, od 12.00 do 14.00 i od 16.00 do 18.00. Co na to mieszkańcy? Okaże się podczas jutrzejszego posiedzenia rady.

Protestujący przyznają jednak, że nie tylko bębnieniem nadepnęli nowojorczykom na odcisk i proszą: - Wszystkie ręce na pokład. Sprzątajcie po sobie i pilnujcie, by bębniarze grali tylko w ustalonych godzinach.

''Jeśli upadnie euro, upadnie Europa''. Rozmowy ostatniej szansy? [FOTO] >>

DOSTĘP PREMIUM