Węgrzy ciągle liczą, że premier Orban "przyniesie mannę z nieba"

Ani wielotysięczne manifestacje, ani słowa krytyki spoza kraju nie robią wrażenia na Victorze Orbanie. Węgierski premier trzyma się mocno. Sondaże pokazują, że mimo spadku poparcia, jego partia nie ma praktycznie konkurencji. - Elity są przeciwko Orbanowi. Ale społeczeństwo liczy, że on przyniesie mannę z nieba - mówił w TOK FM prof. Bogdan Góralczyk. Ekspert przewiduje, że przed Węgrami bardzo ciężki rok.

Węgierscy dysydenci apelują: czeka nas izolacja i bieda>>

Aktywność przeciwników premiera może robić wrażenie. W pierwszy poniedziałek roku przed budynkiem budapesztańskiej opery zebrało się 100 tys. osób. A takich demonstracji było więcej. Protesty zaczęły się już przy okazji prac nad ustawą medialną. Kolejne wywołały m.in. zmiana konstytucji. Opozycja ma też inne powody do demonstrowania. Tuż przed końcem roku parlament (w którego pracach opozycja nie uczestniczy, na znak protestu - red.) zaakceptował przepis, uznający partię socjalistyczną za organizację przestępczą.

- Elity są przeciwko Orbanowi. Ale społeczeństwo liczy, że on przyniesie mannę z nieba. I ciągle mu wierzy. Ale manny ciągle nie ma. Jeśli się nie pojawi, to wtedy będzie godzina prawdy - uważa gość programu OFF Czarek.

Tą manną, w kraju borykającym się z bardzo poważnymi problemami gospodarczymi, są oczywiście pieniądze. Ale ich zdobycie to nie lada problem. - Węgry są coraz bardziej izolowane. Nie mają nowych możliwości kredytowych, a kraj ma zaledwie 10 mln obywateli. To bardzo mały rynek wewnętrzny - przypomniał ekspert.

Nowa węgierska konstytucja niezgodna z prawami człowieka - ocenia Amnesty International

Węgierskie władze chciałyby pożyczyć pieniądze z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale rozmowy jeszcze nie ruszyły. A i pozycja negocjacyjna Węgier nie jest najmocniejsza.

Zdaniem prof. Góralczyka mało prawdopodobne jest też zaangażowanie się Chin. - Węgry to kraj niestabilny politycznie i niepewny gospodarczo. Chiny w takie interesy nie wchodzą - ocenił.

UE musi zareagować

Ekspert nie widzi dobrych perspektyw dla Węgier. - Premier Orban otworzył tyle frontów, naruszył tyle grup interesów, że będzie to bardzo trudno pozbierać. Na razie propaganda rządowa mówi, że problemy kraju to wina poprzednich rządów. A to co się dzieje na ulicach, to nic innego jak wielki huk spowodowany przez przegranych polityków, którzy zadłużyli kraj i zmarnowali swoją szansę. Ale ta karta się wyczerpuje. Jestem przekonany, że w tym roku będziemy mówić często o sytuacji na Węgrzech - i to nie w sensie pozytywnym - uważa prof. Góralczyk.

Gość TOK FM nie ma wątpliwości, że sytuacją na Węgrzech musi się zająć Komisja Europejska i cała Unia. Mimo tego, że dotychczasowe "interwencje" np. list szefa KE Jose Manuela Barroso, nie przyniosły skutku.

Tym bardziej, że już niedługo przepisy wprowadzone przez rząd Fideszu mogą być powodem napięć międzynarodowych. - Niedługo na Słowacji odbędą się przedterminowe wybory. Prawdopodobnie wygra je Robert Fico. Obym był złym prorokiem, ale wtedy może dojść do bardzo poważnych napięć między Węgrami i Słowacją. Powodem są zmiany w węgierskiej ordynacji wyborczej, które pozwalają na to, żeby głosować mogli także Węgrzy mieszkający poza krajem - przypomniał prof. Góralczyk.

A najbardziej liczną mniejszością mieszkającą na Słowacji są właśnie Węgrzy. Stanowią blisko 10 proc. słowackiego społeczeństwa.

Orban rozmontował demokrację Dlaczego Polska milczy w sprawie Węgier?>>

U CIEBIE TEŻ KWITNĄ KROKUSY? Wyślij nam swoje zdjęcia wyjątkowo ciepłej zimy >>

 

Najlepsze zdjęcia roku agencji Associated Press >>

DOSTĘP PREMIUM