Dwie miejscowości na Alasce odcięte od świata. Zabraknie im paliwa, zanim dotrą zapasy

Mieszkańcy dwóch miasteczek w stanie Alaska wezwali pomoc. Wyjątkowo silne i długotrwałe opady śniegu sprawiły, że mieszkańcy Cordovy zostali odcięci od świata. Z kolei Nome ma problemy z zaopatrzeniem, bo statki nie dają rady przedrzeć się przez gruby lód na Morzu Barentsa. Mieszkańcy boją się, że zacznie brakować paliwa.

Członkowie Gwardii Narodowej pomagają mieszkańcom dwutysięcznej Cordovy odśnieżać zasypane miasto i uwalniają tych, których śnieg uwięził w domach. Ich pracę utrudniają silny wiatr i deszcz, który zamarza na grubym śniegu.

W miasteczku spadły w ostatnich tygodniach ponad 3 metry śniegu. Nad jego usuwaniem pracuje 70 zespołów Gwardii Narodowej, które używają ciężkiego sprzętu, m.in. maszyn do roztapiania śniegu. - Pracują non stop - mówi ich rzecznik Allen Marquette.

Nie mogą wejść do banku, zamarzło wejście

Na niektórych dachach wysokość śniegu osiągnęła 1,8 m, co spowodowało, że część z nich zawaliła się pod jego ciężarem, w tym dach jednej z restauracji. Na szczęście, nikomu nic się nie stało.

Niespodziewane trudności napotkali w Nome pracownicy miejscowego oddziału First National Bank, którzy przybywszy wczoraj do pracy odkryli, że nie mogą wejść do banku, bo zamarzło całe wejście. Rzeczniczka oddziału zapewniła, że konstrukcji budynku nic nie zagraża, a do czasu rozwiązania problemu wszyscy będą pracować najprawdopodobniej w pobliskim kościele. Zobacz zdjęcia >>

"Sytuacja jest bardzo napięta"

Mieszkańcy Nome nie mogą doczekać się przybycia rosyjskiego tankowca Renda, który ma zaopatrzyć ich w paliwo. Transport utrudnia gruby lód na Morzu Beringa - w stronę Nome płynie najpierw amerykański lodołamacz Straż Wybrzeża, który szykuje drogę dla tankowca. Jego przybycie opóźnił dodatkowo sztorm. Lód jest tak gruby, że w Nome najpewniej zabraknie paliwa, zanim dotrą nowe zapasy.

- Sytuacja jest bardzo napięta - przyznał, rozmawiając z AP przez telefon satelitarny, dowódca tankowca, kmdr Greg Tlapa. Warunki na morzu opisał jako "księżycowe" - niemal 100 proc. powierzchni wokół pokryte jest śniegiem. - Ale jakoś sobie radzimy. Poruszamy się naprzód powoli, ale konsekwentnie - dodał.

Rodzice porzucają dzieci z biedy. Wstrząsająca relacja BBC z Grecji >>

DOSTĘP PREMIUM