Dekada więzienia w Guantanamo. "Niczego się nie nauczyliśmy przez ostatnie 60 lat"

- Obóz w Guantanamo istnieje w tej samej logice, co obozy 60 lat temu. Cytując Josepha de Maistre'a: "niczego się nie nauczyli, niczego nie zapomnieli" - mówi o dekadzie istnienia więzienia w Guantanamo prof. Zbigniew Mikołejko, filozof.

Wczoraj minęło 10 lat, odkąd pierwsi więźniowie zostali przewiezieni do bazy Marynarki Wojennej USA w Zatoce Guantanamo. W 2009 roku Barack Obama zapowiedział zamknięcie ośrodka, jednakże od tamtej zapowiedzi nic w tej sprawie nie drgnęło. Przez lata w Guantanamo przetrzymywano prawie 800 więźniów, większość bez postawienia zarzutów i procesu. 89 z nich zostało oczyszczonych z wszelkich zarzutów, jednakże nadal pozostają w areszcie, dzięki prawu uchwalonemu przez Kongres.

- To pokazuje ciemne ostrze tzw. demokracji amerykańskiej, która potrafi być w swoich rozmaitych przejawach szalenie niedemokratyczna - komentuje istnienie więzienia prof. Zbigniew Mikołejko w rozmowie z TOK FM.

"Uzurpacja, że wszystko jest dozwolone"

Mikołejko przestrzega: doszliśmy do momentu, w którym bezgranicznie powołujemy się na prawo. - A stosunek do prawa, który czyni z niego religię, prowadzi do tego, że osiąga ono swoją ostateczność i przekracza swoje granice. Kiedy prawo uczyni się czymś absolutnym, ubóstwi się je w przekonaniu, że jest ono najlepsze, to towarzyszyć temu będzie uzurpacja, że wszystko jest dozwolone - podkreśla filozof.

Karanie ludzi w sposób, jak w Guantanamo, profesor zaś tłumaczy: - Gdyby się odwołać do filozofii Giorgio Agambena, to on mówi o pewnej figurze związanej z nowoczesną biopolityką. Nazywa się ona "homo sacer" - "człowiek przeklęty". Homo sacer to człowiek, którego można bezkarnie zabić, nie składając go w ofierze. Jest on niezbędny każdemu systemowi, także demokratycznemu. Ten, aby funkcjonować, musi wyrzucić pewne osoby poza nawias swój. Te osoby są potrzebne po to, żeby zostać wyrzucone. Uzasadniają w ten sposób spoistość systemu, jego funkcjonalność, są to np. uchodźcy. Nie dysponują niczym, oprócz nagiego życia, które nic nie znaczy.

 

A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na człowieczeństwo? - Nie ma człowieczeństwa. Drugą postacią w tym układzie, oprócz homo sacer, jest suweren, który ustanawia prawo. Do XVII wieku, do czasu Hobbsa, państwa nie zajmowały się życiem biologicznym człowieka. Nowoczesne systemy natomiast rozciągnęły władzę nad biologiczną stronę człowieka. To oznacza z jednej strony troskę, opiekę, ale z drugiej strony człowiek jest traktowany tylko w kategoriach biologicznych. Jako jednostka żyjąca. I z tej racji może zostać pozbawiony innych znamion człowieczeństwa, przynależności do wspólnoty. Może zostać wyłączony z zasady demokratycznej, może też zostać wyrzucony poza granice prawa, żeby to prawo uzasadnić.

Dlaczego reszta świata nie reaguje? "Kolaborują"

- Reszta świata uważa USA za przywódcę i kolaboruje ze Stanami. Współpraca Anglii czy Polski była pozbawiona skrupułów moralnych - kontynuuje profesor. - Tutaj nie dostrzega się niebezpieczeństwa, ponieważ jest ono dostrzegane jest przez tych, którzy mają wrażliwość moralną. W tym przypadku widzi przyszłość i w kierunku tej przyszłości przywódcy chcą podążyć. A ta przyszłość polega na tym, że społeczeństwa są zarządzane, a nie rządzone. A kiedy są zarządzane, ustają wszelkie powinności moralne w ich obrębie.

- Niczego się nie nauczyliśmy przez ostatnie 60 lat - uważa Mikołejko. - Te obozy (Guantanamo - red.) są w tej samej logice, co te sprzed 60 lat. Cytując Josepha de Maistre'a: "niczego się nie nauczyli, niczego nie zapomnieli". To taka swoista ambiwalencja i myślenie dosyć totalitarne: ponieważ my jesteśmy demokratyczni, to każda nasza czynność par exellence jest demokratyczna. To uzurpacja, błąd logiczny non sequitur. Z tego, że jesteśmy demokratyczni w systemie nie wynika, że każda nasza czynność jest z automatu taka. Ale przecież błędy logiczne należą do podstawowego zestawu manipulacji zbiorowej... - dodaje.

W opinii filozofa struktura działania więzienia w Guantanamo nie różniłaby się zbytnio, gdyby je umiejscowiono pod jurysdykcją innych krajów. - Myślę, że w jakiejś mierze obóz zostałby utrzymany. Może opinia publiczna bardziej by szalała - starsze demokracje bardziej liczą się z opinią publiczną - podsumowuje rozmówca TOK FM.

10 lat więzienia Guantanamo [ZDJĘCIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM