"Polityka miłości" Bractwa Muzułmańskiego. Na ile szczera?

Islamskie Bractwo Muzułmańskie wygrało wybory w Egipcie. Przedstawia się teraz, jako umiarkowana siła, której daleko jest do fundamentalizmu. Nie wszyscy jednak w to wierzą. - Dziś tak mówi, ale jak będzie jutro? - zastanawia się egipski politolog prof. Nevine Mosaad.

Bractwo Muzułmańskie - a dokładnie reprezentująca je Partia Wolność i Sprawiedliwość - zdobyła w egipskich wyborach ok. 45 proc. głosów. Właśnie zakończyła się ostatnia, trzecia część głosowania i jest już pewne, że Bractwo będzie najważniejszą siłą w parlamencie, co teoretycznie pozwoli na sformowanie rządu.

Teoretycznie, bo te plany mogą zostać pokrzyżowane przez wizerunek Bractwa jako organizacji reprezentującej islamskich radykałów, którzy przede wszystkim pragną wprowadzić w Egipcie szariat. Wojskowi mogą uznać to za pretekst do ograniczenia jego wpływów, przy aprobacie obawiającego się rządów islamistów Zachodu. Organizacja próbuje więc zmienić opinię o sobie.

Bezprecedensowe spotkanie z Amerykanami

Na początku tygodnia miało miejsce bezprecedensowe spotkanie lidera Bractwa z zastępcą sekretarza stanu USA Williamem Burnsem. Administracja Baracka Obamy próbuje nawiązać przyjazne stosunki z siłami, które przejęły władze po arabskiej wiośnie. Burn przepytał Bractwo o kwestie mniejszości chrześcijańskiej w kraju, sytuacji egipskich kobiet oraz stosunku do Izraela. W tych obszarach organizacja wykonała gesty, które zacierają jej radykalny wizerunek.

Szef Partii Wolności i Sprawiedliwości Mohammed Mursi wziął udział w uroczystościach koptyjskiego Bożego Narodzenia. Zdarzyło się to po raz pierwszy w historii.

Partia zapewnia również, że nie będzie naciskała na wprowadzenie islamskiego prawa - które dyskryminuje kobiety - a w nowym rządzie nie zajmie kluczowych resortów - spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych. - Bractwo udowadnia, że jest pragmatyczne i umiarkowane. Wysyła uspokajający sygnał nt. przyszłych działań Egiptu - twierdzi jeden z komentatorów magazynu Al-Ahram Hebdo.

Koalicja z liberałami najbardziej pożądana

Procent głosów w egipskich wyborachProcent głosów w egipskich wyborach Fot. Gazeta.pl

Zmiana wizerunku ma również zachęcić liberalną opozycjonistów do współpracy. Kilka świeckich ugrupowań zdobyło ponad 20 proc. głosów. - Partia Wolności i Sprawiedliwości stara się pokazać jako ugrupowanie umiarkowane, bo dzięki temu chce pozyskać przyszłych koalicjantów. By móc swobodnie rządzić, musi związać się z partiami świeckimi - mówi politolog z Uniwersytetu w Kairze Kamel Sayyed. Uspokoi to bowiem Zachód i wojskowych.

Utrzymają umiarkowany kurs?

Nie wszyscy jednak wierzą w "centrowy zwrot" Bractwa. - Ugrupowanie ciągle się zmienia. Dziś mówi, że jest umiarkowane. Ale czy tak będzie w przyszłości? Nie jestem pewien - mówi egipski politolog prof. Nevine Mosaad.

W dodatku na egipskiej "prawicy" Bractwu wyrosła silna konkurencja w postaci skrajnie konserwatywnej partii Nur, reprezentującej fundamentalistyczną odmianę islamu - salafizm. W wyborach niespodziewanie zdobyła prawie jedną czwartą głosów. Bractwo może zacząć konkurować z nią o głosy najbardziej religijnych Egipcjan, co spowoduje jego przesunięcie na prawo.

2011. Rok protestów. Świat się wkurzył

DOSTĘP PREMIUM