Zatonięcie Concordii. "Wyjrzeliśmy za okno, a woda była bliżej i bliżej" [RELACJE ŚWIADKÓW]

- Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak sytuacja jest poważna, dopóki nie spojrzeliśmy w okno. A tam woda była coraz bliżej i bliżej. Wszystko się działo w mgnieniu oka - opowiada jeden z pasażerów luksusowej Concordii, która poszła na dno dziś rano na Morzu Śródziemnym. Zaledwie dwie godziny po wypłynięciu z portu wycieczkowiec-gigant uderzył w podwodne skały. 300-metrowy statek zaczął się przechylać i zarządzono ewakuację. Zginęły co najmniej trzy osoby.

Concordia zatonęła

Pasażerowie w czasie pierwszej, uroczystej kolacji rejsu usłyszeli hałas, po którym zgasło światło. Silvana Caddeo, jedna z pasażerek wycieczkowca, opowiada: - Początkowo wyjaśniano, że to awaria prądu. Ale ludzie zaczęli krzyczeć, a dzieci płakać. Czuliśmy, że coś jest nie tak. Statek lekko przechylił się, a ludzie na dobre wystraszyli się widząc, że talerze spadają ze stołów.

"Woda była bliżej i bliżej"

- Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak sytuacja jest poważna, dopóki nie spojrzeliśmy w okno. A tam woda była coraz bliżej i bliżej. Wszystko się działo w mgnieniu oka - opowiadał jeden z pasażerów. - Mówili nam, żebyśmy byli spokojni, ale na twarzach członków załogi malowało się przerażenie - dodaje.

Wkrótce potem okazało się, że wszyscy muszą opuścić pokład. - To były sceny jak z Titanica - powiedziała agencji Ansa uczestnicząca w rejsie dziennikarka Mara Parmegiani. Mężczyźni w garniturach, kobiety w wieczorowych sukniach - wszyscy rzucili się do ucieczki. Ludzie skakali do zimnej wody. Nie mieli czasu na zabranie jakichkolwiek rzeczy.

Nie było szkolenia

Wybuchła panika, ponieważ pasażerowie nie wiedzieli, jak się zachować. Nie przeszli szkolenia o tym, co robić w sytuacji zagrożenia. Przepisy mówią wyraźnie, że powinni przejść takie szkolenie w ciągu 24 godzin od wypłynięcia. Na Concordii szkolenie nie zdążyło się odbyć. - Ludzie się popychali w drodze do szalup, część z nich spadła ze schodów - mówi jeden z pasażerów.

Nadal nie wiadomo, czy trzy ofiary śmiertelne to ostateczny bilans. Nurkowie przeszukują wnętrze statku oraz jego okolice. Część osób w panice wskakiwała do wody. Nie wiadomo, ile z nich udało się wciągnąć do łodzi.

Tym, którym udało się dostać do łodzi ratunkowych, rozdano koce. - Ale to było za mało - opowiadali po tym, jak już dotarli do wyspy Giglio. Statek zatonął ok. kilometra od brzegu. Tam pasażerowie spędzili noc w naprędce tworzonych noclegowniach - spali w szkole, żłobku i kościele, a także domach prywatnych osób. Na pokładzie Concordii było 12 Polaków. Dwóch pasażerów i trzy osoby, które na statku pracowały. Są cali i zdrowi.

Ambasada: Polacy są bezpieczni. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie

Statek poszedł na dno

Statek uderzył w skały. W kadłubie utworzyła się 30 metrowa dziura, przez którą wlewała się woda. Statek zaczął się przechylać i powoli tonąć.

Podczas rejsu z Savony w Ligurii Costa Concordia miała zawinąć na Sycylię, Sardynię, do Barcelony i Marsylii.

Zatonęła luksusowa Costa Concordia [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM