Irak mści się za Blackwater - wyłapuje amerykańskich ochroniarzy

Władze w Bagdadzie aresztują amerykańskich ochroniarzy, odmawiają wydawania im wiz i pozwolenia na broń. To zemsta na znienawidzonych pracownikach firmy Blackwater, którzy przez lata nic sobie nie robili z irackiego prawa - podaje ?Gazeta Wyborcza?.

"W ciągu ostatnich kilku tygodni za brak ważnej wizy, pozwolenia na broń albo na podróżowanie konkretnymi drogami zatrzymano w Iraku kilkaset osób, w większości amerykańskich ochroniarzy, którzy pracują dla ambasad, i działających w kraju firm naftowych" - pisze "Gazeta" powołując się na dziennik "New York Times". Po opuszczeniu Iraku przez wojska USA do aresztów trafiło tak blisko stu amerykańskich ochroniarzy, którzy spędzili w zamknięciu od kilku godzin do trzech tygodni.

Media nie mają wątpliwości, że to odwet za przestępstwa popełniane w Iraku przez firmy ochroniarskie z USA, a w szczególności - przez Blackwater . Przyznają to nawet przedstawiciele irackich władz. - Kojarzą nam się wyjątkowo boleśnie, mają fatalną opinię i nic tego nie zmieni. Dlatego teraz wprowadzamy własne zasady - twierdzi w rozmowie z "NYT" Latif Raszid, doradca irackiego prezydenta Dżalala Talabaniego.

Relacja zatrzymanych Amerykanów potwierdzają nienawiść Irakijczyków: - Trzymali nas w dawnych celach więziennych, karmili ryżem i rybą, w których można było znaleźć robaki - mówi Alex Antiohos, pracownik prywatnej firmy ochroniarskiej Triple Canopy, który w grudniu został zatrzymany przez Irakijczyków za "nieścisłości w papierach". - Iracki generał, który odwiedzał nas kilkakrotnie, groził nam, poważnie bałem się o swoje bezpieczeństwo - opowiada.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Wrak w śniegu. Tak Rosjanie przechowują tupolewa [ZDJĘCIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM