Kapitan: Znałem dobrze te wody. Zbyt późno wykonałem manewr skrętu

Kapitan Concordii tłumaczył się podczas przesłuchań, że powodem katastrofy był zbyt późno wykonany manewr skrętu. W katastrofie wycieczkowca zginęło co najmniej 7 osób, a 20 uznaje się za zaginione.

- Nawigowałem rozglądając się dokoła, ponieważ znałem te wody dobrze i wykonywałem już ten manewr trzy, czy cztery razy. Kierowałem się instynktem. Tym razem jednak kazałem skręcić zbyt późno i statek znalazł się na płyciźnie. Nie wiem dlaczego tak się stało - miał według włoskiej prasy powiedzieć Francesco Schettino podczas przesłuchania.

Schettino potwierdził, że zbliżył się do wyspy, by oddać hołd emerytowanemu kapitanowi Mario Palombo. Dodał, że nie obawia się testu na obecność narkotyków. - Nie używam narkotyków i nie piję alkoholu - powiedział.

"Uratowałem tysiące ludzi"

Według przecieków z wyjaśnień kpt. Schettino, ten cały czas upiera się, że "uratował tysiące istnień ludzkich", choć przyznał, że popełnił błąd płynąc tak blisko wyspy Giglio. Zaczął popłakiwać, gdy dowiedział się, że kadłub ma dziurę długości 70 metrów.

Kapitan podkreśla także, że nie uciekł ze statku, tylko poślizgnął się i wpadł do szalupy .

Czy kobiety i dzieci mają pierwszeństwo? Dowiedz się, jak powinna wyglądać ewakuacja tonącego statku

Skały rozdarły kadłub

Costa Concordia wpadła na podwodne skały w sobotę ok. godziny 21.19. W tym czasie pasażerowie byli zebrani na uroczystej kolacji. Skały rozdarły kadłub, przez 30-metrową dziurę zaczęła wlewać się woda. Na statku zgasło światło, niektórzy przerażeni pasażerowie skakali do lodowatej wody w strojach wieczorowych.

Kapitan Francesco Schettino wydał rozkaz ewakuacji dopiero 70 minut po zderzeniu ze skałami. Stenogramy rozmów pomiędzy statkiem a włoską strażą przybrzeżną w Livorno ujawniają, że młodsi oficerowie i inni członkowie załogi zdali sobie wcześniej sprawę z grożącego niebezpieczeństwa i zaczęli opróżniać pokład.

Katastrofa luksusowego wycieczkowca Costa Concordia

DOSTĘP PREMIUM