Rosyjski pilot zmarł na serce w czasie lotu

Jeden z pilotów rosyjskich linii UTair zmarł na atak serca na pokładzie samolotu lecącego z Bangkoku do Moskwy. Mężczyzny nie udało się uratować mimo reanimacji prowadzonej przez kardiologa.

Pasażerski Boeing 757-200 wyleciał z Bangkoku we wtorek wieczorem lokalnego czasu. Na pokładzie znajdowało się 239 Rosjan. Świadkowie relacjonują, że po trzech godzinach lotu, w połowie drogi do Moskwy, 44-letni drugi pilot bardzo źle się poczuł. Dowódca załogi zdecydował, że wyląduje na terytorium Chin. Przez głośniki pytał pasażerów, czy wśród nich znajduje się lekarz.

Reanimacja na pokładzie

Okazało się, że jedną z pasażerek była kardiolog. Niezwłocznie przystąpiła do reanimacji. Samolot już miał lądować na lotnisku w Chengdu, w środkowych Chinach. Niestety pilot po północy zmarł. Pierwszy pilot zdecydował, że w takiej sytuacji wyląduje już w Rosji. Boeing bezpiecznie wylądował w Nowosybirsku.

Pasażer, czy pilot?

Sprawą zajęła się prokuratura. Przedstawiciele linii lotniczych i sybirskiego lotniska "Tołmaczewo" twierdzą jednak, że pilot UTair, który dostał ataku serca, nie prowadził boeinga a po prostu znajdował się wśród pasażerów. Przeczy temu relacja lekarki, która powiedziała portalowi Lifenews, że rozpoczęła reanimację w kabinie pilotów.

Wiadomo już, że przed wylotem z Bangkoku załoga nie przechodziła żadnej kontroli medycznej. Ostatnie badania pilotów przeprowadzono kilka dni temu na moskiewskim lotnisku Domodiedowo.

Costa Concordia w wodzie. Zdjęcia z bliska [GALERIA] >>

DOSTĘP PREMIUM