Film z tonącej Costa Concordii? Nie, to inny statek i...centrum handlowe [WIDEO]

Media zaliczyły wpadkę. W tym niestety my. Przepraszamy. Wyemitowany w CNN "unikalny amatorski film" z pokładu tonącej "Costa Concordii" okazał się nieprawdziwy. Na filmie widać jak woda leje się po schodach luksusowego wycieczkowca. Kłopot w tym, że zdjęcia nakręcono na innym statku! I to dwa lata wcześniej, jak wskazuje data umieszczenia jednej z wersji tego wideo w serwisie Youtube.

W telewizji CNN prezenterka stacji mówiła, o przerażających chwilach na "Concordii" po tym, gdy jednostka uderzyła w skały u wybrzeży Toskanii na Morzu Tyrreńskim. W tle słychać głosy załogi, która tłumaczy pasażerom, że wcześniej mieli schodzić w dół, a teraz mają uciekać na górny pokład. Film miał pokazywać totalny chaos wewnątrz jednostki. Tymczasem jednak media na całym świecie - m.in. hiszpański dziennik El Mundo, brytyjski tabloid Daily Mail, telewizje - katarska Al-Dżazira, amerykańska CNN oraz brytyjska Sky News, a także - niestety - Gazeta.pl - padły ofiarą błędu.

Pokład Costa Concordii? Nie, to inny statek i...centrum handlowe

Na trop "fałszywki" wpadł nasz czytelnik "dragon2100" . Miejsca, które rzekomo miały być pokładem Costa Concordii, zlokalizował za to wcześniej irlandzki bloger, drag queen o pseudonimie Panti Bliss, autor bloga Pantibar. Bloger wykrył, że w rzeczywistości wideo pokazuje przeciek, ale na innym luksusowym wycieczkowcu - "Carnival Paradise" - w 2009 roku. Nie dość tego - część zdjęć przedstawia inny przeciek - w centrum handlowym Dundrum w Dublinie w ubiegłym roku - napisał "Telegraph" . Oto "fałszywka":

 

A to oryginalny materiał ze statku "Carnival Paradise" sprzed dwóch lat:

 

Katastrofa Costa Concordii. Kapitan antybohaterem

W nocy z 13 na 14 stycznia luksusowy statek wycieczkowy Costa Concordia uderzył w podwodne skały nieopodal włoskiego portu Livorno. Do zderzenia doszło o godz. 21.42. Przez kilkudziesięciometrową dziurę do kadłuba jednostki błyskawicznie wdarła się woda. Podczas ewakuacji nieprzeszkoleni wcześniej pasażerowie wpadli w panikę, popychali się i tratowali . W katastrofie zginęło co najmniej 11 osób, a 21 uznaje się za zaginione.

Po katastrofie prokuratura postawiła zarzuty kapitanowi Francesco Schettino. Dowodzony przez niego statek "podpłynął zbyt blisko" wyspy Giglio i uderzył o skałę, która wbiła się w jego lewy bok. Wskutek uderzenia jednostka "przechyliła się i nabrała mnóstwo wody w ciągu dwóch-trzech minut". Kapitan został aresztowany w atmosferze skandalu - według ustaleń śledztwa miał wraz z niektórymi członkami załogi uciec ze statku, zanim opuścili go ostatni pasażerowie . Zgodnie z prawem morza i morskim zwyczajem kapitan w razie niebezpieczeństwa schodzi z pokładu ostatni. Później na jaw wyszły inne szczegóły, m.in. obecność tajemniczej kobiety na mostku kapitańskim w chwili, gdy statek uderzył w skały. Śledztwo trwa.

Zatonęła luksusowa Costa Concordia [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM