Wielki przełom w nauce. Po 30 latach wiercenia naukowcy dotarli do mitycznego jeziora

Podlodowe jezioro Wostok to największy słodkowodny zbiornik w Antarktyce. Zawiera wodę, która może mieć ponad milion lat. Wodę nietkniętą przez człowieka. Jezioro było ukryte pod 4-kilometrową warstwą lodu. By dostać się do jego powierzchni, naukowcy musieli wiercić przez 30 lat. W niedzielę wreszcie się udało. ?To wielki przełom? - mówią eksperci.

Kiedy Rosjanie zaczynali wiercić w okolicach Wostoku w latach 70., nie mieli pojęcia, że pod nimi znajduje się ogromne, słodkowodne jezioro podlodowe. Długi na 250, szeroki na 50 km zbiornik jest największym spośród 145 znajdujących się pod powierzchnią Antarktyki jezior.

schemat drogi wiertła ze stacji Wostok do jeziora pod niąschemat drogi wiertła ze stacji Wostok do jeziora pod nią fot. R. E. Bell / M. Studinger, The Earth Institute, Columbia University

Zdjęcie: R. E. Bell / M. Studinger, The Earth Institute, Columbia University

O jego istnieniu świat dowiedział się dopiero w 1996 r. dzięki wykonanym techniką radarową zdjęciom lotniczym i satelitarnym. Odkrycie to pozostaje jednym z głównych współczesnych dokonań geograficznych.

Absolutnie bezprecedensowe przedsięwzięcie

Próby dowiercenia się do zbiornika, ukrytego blisko 4 km pod powłoką lądolodu, były bezprecedensowe. Nigdy wcześniej nikt nie próbował się przewiercić się na tak dużą głębokość i przy żadnym innym projekcie geologicznym nie potrzeba było takiej precyzji.

- W niedzielę nasi naukowcy ze stacji polarnej na Antarktyce skończyli wiercenie na głębokości 3768 metrów, docierając w końcu do powierzchni podlodowego jeziora - powiedział anonimowo RIA Novosti jeden z rosyjskich naukowców, którego dziś cytuje RT.

Będzie przełom w badaniach nad przeszłością Ziemi?

Cały świat zwrócił się automatycznie w stronę Antarktyki, w nadziei, że badania nad Wostokiem mogą dostarczyć przełomowych danych. Jezioro potencjalnie stanowi unikalny ekosystem i nieoceniony materiał do badań nad zmianami klimatu i przeszłością Ziemi z czasów, zanim pojawił się na niej człowiek. Uczeni podkreślają, że woda w zbiorniku może mieć nawet ponad milion lat. Dla porównania, w powierzchniowych zbiornikach wodnych do całkowitej wymiany wody dochodzi średnio co sześć lat.

W próbkach, które naukowcom jakiś czas temu udało się pobrać, znaleziono ślady mikroorganizmów. Jeżeli rzeczywiście okaże się, że przez te setki tysięcy lat w całkowitej izolacji od atmosfery w jeziorze przetrwały choćby najprymitywniejsze formy życia, naukowcy mogą zdobyć przełomowe dane na temat przeszłości Ziemi.

Nawet, jeżeli w wodach jeziora nie zachowały się żadne formy życia, badania Wostoku nadal mogą okazać się kluczowe. Naukowcy liczą na to, że eksploracja podlodowcowego jeziora może być niepowtarzalną szansą na przetestowanie teorii, jak szukać życia pozaziemskiego podczas przyszłych ekspedycji kosmicznych. Warunki panujące na jeziorze często określane są mianem "kosmicznych". Mają one przypominać warunki panujące na jednym z księżyców Jowisza, Europie.

Jezioro Wostok współczesną puszką Pandory?

Z dostaniem się do jeziora jednak w ostatnich latach łączono tyle samo obaw co nadziei. Fakt, jak bardzo tajemnicza jest nadal zawartość Wostoku, niepokoił wielu naukowców. W tym m.in. związanego z Centrum Kosmicznym NASA Chrica McKay'a, który o zbiorniku na Antarktydzie mówił jako o "istnej puszce Pandory".

McKay wraz z innymi uczonymi z państw Układu Antarktycznego przestrzegał przed nieostrożnym drążeniem jeziora. - Koncentracja azotu z tlenem znajdująca się w Wostoku przypomina sytuację z upuszczoną puszką Coca-Coli. Wiadomo, co się dzieje, kiedy otworzy się ją zbyt raptownie - tłumaczył naukowiec z NASA. Według niego ewentualna eksplozja wewnętrznych gazów z jeziora mogłaby wyzwolić na powierzchnię ziemi monstrualną falę, która zaleje połowę kuli ziemskiej.

Inne ostrzeżenia dotyczyły ryzyka, że Rosjanie wraz z dowierceniem się do jeziora mogliby uwolnić nieznane mikroorganizmy, które w nowych warunkach atmosferycznych mogłyby zacząć mutować.

Za rok spuszczą do jezioro pływającego robota

Przewiercenie się do jeziora napotkało na wiele przeszkód. Naukowcy musieli uważać, aby w trakcie robienia odwiertu przez przypadek nie zanieczyścić wód zbiornika. Naukowcy przewidywali, że jezioro okaże się "dwa razy czystsze niż woda podwójnie destylowana". Projekt był kilkukrotnie przerywany w oczekiwaniu na rozwinięcie odpowiednich, sterylnych metod badawczych.

Teraz, kiedy udało się w końcu przedostać do jeziora, Rosjanie - jak podawał magazyn "Nature" - planują na przełomie roku 2012-2013 spuścić do Wostoku pływającego robota, którego zadaniem będzie zebranie próbek wody i osadu z dna jeziora do badań.

Największa od lat burza słoneczna. Jak poważne będą jej skutki? >>

DOSTĘP PREMIUM