Rosjanie pobrali z jeziora Wostok 40 litrów wody. "Nie skaziliśmy jej"

Rosyjscy naukowcy pobrali z antarktycznego jeziora Wostok 40 litrów wody. Teraz w specjalnych sterylnych kontenerach jest ona transportowana do laboratorium. Według badaczy, dzięki użytej technologii nie ma zagrożenia skażenia wody, która czekała na człowieka minimum 15 milionów lat.

Do jeziora Wostok - największego w Antarktyce, izolowanego od milionów lat od wpływu środowiska zewnętrznego - Rosjanie dowiercili się przedwczoraj . Wczoraj potwierdził to rosyjski Instytut Badań Arktycznych i Antarktycznych. Dziś portal www.rt.com poinformował, że naukowcy pobrali 40-litrową próbkę płynu, którą uważa się za dwukrotnie czystszą niż podwójnie destylowana woda.

Badacze ostrzegają jednak, że dowiercenie się do odizolowanego jeziora może mieć groźne skutki. Nie wiadomo, jakie mikroorganizmy bądź inne formy życia mogą znaleźć pod lodem. Nie wiadomo, jak te formy zareagowałyby na nowe warunki atmosferyczne.

Rosjanie: Nie skaziliśmy wody

Rosjanie starają się tonować te obawy wskazując, że użyta przez nich technologia jest bezpieczna dla bezcennej wody. Przewiercając się przez niemal cztery kilometry lodu użyli m.in. mieszanki z oczyszczonej nafty (kerozyny) oraz freonu. Wypełniali tym szyb odwiertu, bo jako lżejsza od wody kombinacja nie może się z nią zmieszać. - Zanieczyszczenie kerozyną może zepsuć próbki - obawia się jednak Martin Siegert kierownik katedry nauk geologicznych na uniwersytecie w Edynburgu.

Z kolei eksperci z United States National Research Council ostrzegali, że środowisko Wostoku, długo izolowane od reszty świata, trzeba bezwzględnie chronić przed skażeniem czynnikami z zewnątrz. Przy wszelkich analizach wody z jeziora - by były one wiarygodne, należy na każdym kroku stosować odpowiednie procedury odkażania i skrupulatnie je dokumentować.

Wiercenia wielokrotnie przerywano

Cała operacja zabrała Rosjanom ponad 20 lat i była, właśnie z obawy skażenia wody, wielokrotnie przerywana. Badania wstrzymano na przykład w 1998 r., kiedy od jeziora dzieliło ich zaledwie 130 metrów i wznowiono dopiero w 2005 r., po unowocześnieniu technologii.

W styczniu 2011 r. szef rosyjskiej ekspedycji antarktycznej Walerij Łukin ogłosił, że do celu pozostało już tylko 50 m. Tradycyjne wiertło zastąpiono nowym, tzw. termalnym, które pracuje z wykorzystaniem specjalnego, czystego oleju. Gdy czujniki wskażą bliską obecność wody, wiertło zostanie wycofane, co obniży ciśnienie w otworze i spowoduje zassanie wody - tłumaczył. Ta szybko zamarznie i stworzy coś w rodzaju korka.

Wpuszczą do jeziora robota?

Wiercenie wstrzymano też 5 lutego 2011 na głębokości 3 720 m. i polarnicy opuścili stację. Prace podjęli kolejnego lata, w styczniu 2012. 6 lutego pojawiły się nieoficjalne informacje o dowierceniu się do wody. Oficjalne potwierdzono je w środę. Na kolejny sezon letni 2012-13 Rosjanie zaplanowali wpuszczenie do jeziora robota, który dostarczy próbek wody i osadów dennych. Czy jest to bezpieczne dla środowiska, agencja ATS oceni na spotkaniu w maju.

Jak jezioro Ontario

Wostok leży we wschodniej części Antarktyki. Nazwę zawdzięcza rosyjskiej stacji badawczej, stojącej na powierzchni przykrywającego jezioro lodowca. Wostok jest największym spośród niemal 150 podlodowcowych jezior Antarktyki, a w pokrywającym go lodzie zapisały się ślady zmian klimatu z ostatnich 400 tys. lat. Naukowcy szacują, że woda jeziora mogła być izolowana od warunków zewnętrznych co najmniej 15 mln lat.

Tajemnica antarktycznego jeziora. Co kryją wody Wostoku?>>

DOSTĘP PREMIUM