Niemiecka policja: Wersja Rutkowskiego to nieprawda. Była próba porwania

Niemiecka policja zaprzecza informacjom Krzysztofa Rutkowskiego ws. próby porwania przez jego ludzi Polki w Berlinie. Według Rutkowskiego porwania nie było, a jego ludzie z policją współpracowali, i to w innej sprawie. - To nieprawda. Nie było współpracy Rutkowskiego z policją. Była za to próba porwania - podkreśla w rozmowie z portalem Gazeta.pl biuro prasowe berlińskiej policji.

Niemiecka policja potwierdza wersję porwania, którą opisał tabloid "BZ" . - Policja dostała informację, że czterech mężczyzn próbuje porwać młodą kobietę i zabrać ją do Polski wbrew jej woli - potwierdza portalowi Gazeta.pl Ivo Habedank z biura prasowego berlińskiej policji.

- Policjanci zatrzymali napastników, potwierdzili ich personalia. Zrobiono im zdjęcia, pobrano odciski palców i wypuszczono - opisuje nam przebieg akcji w berlińskiej dzielnicy Reinickendorf Ivo Habedank. - Rozważamy teraz, czy postawić im zarzut próby pozbawienia wolności - dodaje Habedank. I stanowczo zaprzecza stwierdzeniom Rutkowskiego o domniemanej współpracy jego biura z niemiecką policją.

Jak ludzie Rutkowskiego próbowali porwać Polkę

Przypomnijmy: Czterech pracowników firmy Rutkowskiego zostało zatrzymanych w poniedziałek w Berlinie. Według niemieckich mediów próbowali porwać i wywieźć do Polski 21-letnią Polkę, Monikę G . Porwanie zlecili - według niemieckiej prasy - rodzice Moniki lub sam jej ojciec. Nie akceptował on męża córki. Dopytywana o te szczegóły berlińska policja zasłania się dobrem śledztwa i odmawia komentarza. Za to sam Rutkowski ma zupełnie inną wersję zdarzenia.

Rutkowski: Nie było porwania, była współpraca z Niemcami, szukaliśmy gangu

Według Rutkowskiego żadnego porwania kobiety nie było, a jego ludzie nie zostali zatrzymani przez policję. - Rozpracowujemy grupę o charakterze zbrojnym, zajmującą się kradzieżami TIR-ów. Wcześniej zatrzymaliśmy kilku mężczyzn pochodzenia romskiego na terenie Polski, w Witkowie. Przejęliśmy broń i amunicję - mówi serwisowi Alert24 Rutkowski. Jak wyjaśnia, trop prowadził do Berlina, a niemiecka policja poinformowana była o działaniach "Rutkowski Patrol". - Dookoła domu, do którego chcieliśmy wejść, pojawiło się kilkudziesięciu Romów, zaczęło się robić gorąco. Policja przyjechała nas wesprzeć - mówi. Nikt nie został zatrzymany. - Złożyliśmy tylko wyjaśnienia odnośnie naszej akcji i grupy przestępczej - dodaje.

Berlińska policja: Nie było współpracy z Rutkowskim. Była próba porwania

Opowiedzieliśmy policji z Berlina wersję Rutkowskiego, zdanie po zdaniu. Komentarz do każdego zdania tej wersji był krótki: "To nieprawda". Współpraca firmy Rutkowskiego z policją? "Nieprawda". Berlińscy funkcjonariusze byli informowani o działaniach "Rutkowski Patrol"? - Nieprawda - podkreśla w rozmowie z portalem Gazeta.pl Ivo Habedank. Także zapewnienia Rutkowskiego o tym, jakoby wokół domu, do którego próbowali się wedrzeć jego ludzie, nagle pojawiła się grupa Romów, kwituje jak poprzednio: "To nieprawda".

2 tys. ofiar azbestu. Szefowie wytwórni eternitu skazani na 16 lat >>

DOSTĘP PREMIUM